Posłuchaj mnie na:

Na co wydajemy pieniądze?

na co wydajemy pieniądze, oszczędzanie, budżet domowy

Na co wydajemy pieniądze?

„Finansowy Ninja” to książka, która diametralnie zmieniła moje podejście do pieniędzy. Zawsze żyłam w przekonaniu, że skoro zarabiam i zawsze starcza mi na wszystkie potrzeby, to nie muszę kontrolować swoich wydatków. Co za bzdury…

O moich wnioskach wyciągniętych z lektury przeczytacie TUTAJ. Szczerze polecam Wam zarówno książkę, jak i blog jej autora. Znajdziecie tam arkusze potrzebne do tworzenia budżetów, informacje o aplikacjach oraz mnóstwo teorii.

Spisywanie wydatków

Jeszcze kilka miesięcy temu nie wiedziałam, ile wydaję na poszczególne rzeczy. Nie ustalałam sobie budżetów, limitów i granic. Z początkiem lipca stworzyłam bardzo prosty arkusz, w którym wyróżniłam kilka kategorii:

  • transport,
  • jedzenie na mieście,
  • kawa na mieście,
  • zdrowie,
  • pies,
  • Żabka,
  • jedzenie w domu,
  • kosmetyki,
  • chemia do domu,
  • ubrania,
  • wydatki związane z mieszkaniem,
  • inne.

W każdej kolumnie notowałam kwoty i opisywałam je prostym hasłem:

INNE
16poczta
63,4prezent
70kickboxing
50,23tort
29ksw
220prezent
3,99iCloud
12poczta
15,99prezent
79cityfit
169,9walizka

Jak widzicie, zapisywałam nawet wydatki rzędu kilku złotych, jak na przykład 3,99 zł za iCloud. Excel okazał się idealnym rozwiązaniem- jest prosty, intuicyjny, przejrzysty. Szczerze mówiąc, nie przeglądałam nawet żadnych aplikacji czy programów do notowania wydatków, bo prędzej by mnie odstraszyły niż zachęciły.

Po co spisywać wydatki?

Kiedyś zadawałam sobie to pytanie i teraz wiem, że świadomość, na co wydajemy zarobione pieniądze jest mi zwyczajnie potrzebna. Na koniec miesiąca mieliśmy z Piotrem małą burzę mózgów. Kilka faktów nas przeraziło, ale także wspólnie ustaliliśmy, gdzie możemy poszukać oszczędności, które nie spowodują spadku jakości naszego życia, ale pozwolą nam przeznaczyć te pieniądze na inne cele, np.: budowanie poduszki finansowej, wesele czy podróż.

Zapytałam Was na Instagramie, czy kontrolujecie swoje wydatki. Jedynie 33% osób biorących udział w ankiecie odpowiedziało, że tak.

Czy zbierałam wszystkie paragony?

Nasz system był bardzo prosty. Pod koniec dnia siadałam i spisywałam wszystkie wydatki z aplikacji, jeśli płaciłam kartą. Przy przelewie lub dokonywaniu płatności on-line wpisywałam wszystko na bieżąco.

Jeżeli zdarzyło nam się kupić coś za gotówkę to od razu po zakupie pisaliśmy do siebie SMS z kwotą i krótkim opisem wydatku, np. „kawa 9,5”.

Dlaczego nie stworzyłam budżetu?

Prawdę powiedziawszy nie czuję takiej potrzeby. Po tym miesiącu uświadomiłam sobie, że na razie potrzebuję kontroli wydatków. Może na budżet przyjdzie czas? A może wcale nie będzie nam potrzebny i szybko ogarniemy nasze finanse? Zobaczymy.

Kolejnym powodem był fakt, że ja nawet nie wiedziałam, ile pieniędzy wydaję i na co. Myślałam, że jedzenie pochłania 1/3 tego co wyszło! Jak bez takiej wiedzy mogłam stworzyć budżet na miesiąc czy kwartał?

Analiza wydatków

Specjalnie dla Was przygotowałam wykres pierścieniowy, na którym zobaczycie procentowy rozkład naszych wydatków. Nie podawałam konkretnych kwot, ponieważ wprowadziłoby to niepotrzebny zamęt. Procenty łatwiej można odnieść do swojej sytuacji, konkretne kwoty już trudniej, ponieważ zarobki każdego z nas mogą się różnić.

Poniżej postaram się przeanalizować każdy z nich i pokazać jakie wnioski wysnułam.

Mieszkanie: 19,8%

Do tej kategorii należą koszty dotyczące: kredytu, mediów i czynszu. W tej materii nie mamy zbyt dużych możliwości, możemy jedynie zrezygnować z HBO Go lub Netflixa, jednak tego nie zrobimy, bo to źródło naszej rozrywki.

Przy szukaniu oszczędności nie mam zamiaru rezygnować z wygody i przyjemności, bo też nie po to pracuję. Według mnie pieniądze trzeba wydawać, ale jednak warto robić to chociaż troszkę rozsądniej.

Żabka: 1,2%

Specjalnie umieściłam taką kategorię w naszym arkuszu, ponieważ chciałam się przekonać, ile faktycznie wydajemy w miejscu, w którym robimy zakupy „na szybko”. W moim odczuciu nie jest źle, więc nie ustalamy sobie tutaj limitu.

Jedzenie w domu: 13,2%

Finalnie zaliczyłam tutaj jedzenie kupowane do domu, a także chemię w postaci proszku do prania czy tabletek do zmywarki. Zazwyczaj kupuję wszystko w Lidlu i nie chciało mi się rozbijać paragonów.

Kiedy zobaczyłam podsumowanie tej kategorii to stwierdziłam, że jest to dużo za dużo. Dlatego też na sierpień ustaliliśmy sobie limit i chcemy wydać o 30% mniej. Mam nadzieję, że nam się uda!

Jedzenie na mieście: 8,3%

Bycie fanami jedzenia w knajpach niestety nie jest ekonomiczne. Wynik przeraził zarówno mnie jak i Piotra, więc w tym miesiącu planujemy wydać aż o 40% mniej.

Fajnym sposobem byłoby pewnie ustalenie sobie limitu na dany tydzień. Dzięki takiemu podejściu zdecydowanie łatwiej byłoby nam się dostosować do budżetu i zredukować liczbę wyjść do restauracji.

Pies: 3,7%

W przypadku Bolka zliczam jedzenie, przysmaki, wizyty u weterynarza czy pobyty w hotelu. Nie mam co do tej kwoty zastrzeżeń, ponieważ nigdy nie żałuję na niego pieniędzy. Sama zdrowo się odżywiam i chcę tego samego dla mojego zwierzaka. Wiem, że potrzebuje zabawek czy zajęcia, dlatego też bez problemu potrafię zainwestować w Konga za 60 zł.

Oszczędności: 11,8%

Szczerze rozczarował mnie ten wynik. Odłożona kwota to jedynie 34% tego, co sobie zaplanowałam. W tym miesiącu z pewnością będziemy nad tym pracować i na bieżąco śledzić pieniądze pozostałe do wydania.

Moim celem jest zbudować poduszkę finansową, która pozwoli nam przeżyć przynajmniej 6 miesięcy bez jakichkolwiek dochodów. Myślę, że realizacja tego założenia przypadnie na koniec 2021 roku. Po drodze nie mam zamiaru odpuszczać sobie zbyt wielu rzeczy.

Ponownie zapytałam moich obserwatorów na Instagramie, kto z nich oszczędza co miesiąc określoną kwotę. Robi to 60% ankietowanych. Ile oszczędzają? Możecie sprawdzić na poniższym wykresie:

Ubrania: 4,9% i kosmetyki: 5,4%

Spisywanie wydatków uświadomiło mi, jak dużo wydajemy na kosmetyki i ubrania. Nie latam co chwilę do drogerii czy galerii handlowej, a mimo to udział we wszystkich wydatkach wynosi ponad 10%. Jestem niesamowicie ciekawa wyniku z sierpnia, ponieważ nadal się łudzę, że to wyjątkowo w tym miesiącu wydałam akurat tak dużo. Sporo rzeczy zamówiłam na zapas, nawet na zimę, jak np. kwasy z The Ordinary.

Minęło 6 dni sierpnia, a na jedno i drugie przeznaczyłam na razie 0 zł, więc jest nadzieja!

Transport: 16%

W skład wydatków obejmujących transport wchodzią: rata za leasing auta, paliwo oraz opłaty za parkingi. Za samo pozostawienie samochodu w danym miejscu zapłaciłam w lipcu aż 70 złotych. To dużo, biorąc pod uwagę, że w ciepłych miesiącach staramy się poruszać głównie rowerami.

Nie mogę się doczekać dnia, w którym opłacę ostatnią ratę (zostały jeszcze 2 lata). Powtórzę kolejny raz- żałuję wzięcia nowego samochodu z salonu. Następnym razem będziemy szukać 2-letniego, chociaż na razie mamy zamiar zostać z Mazdą. W 3 lata ma zrobione niecałe 40 tysięcy kilometrów i szczerze ją uwielbiam. Mam nadzieję, że posłuży nam jeszcze kilka dobrych lat!

Inne: 15,7%

Wydatkami z kategorii inne są: wizyty u fizjoterapeuty, opłaty za badania czy zajęcia kickboxingu, wydatki na prezenty, karnet na siłownię, rzeczy do domu. Również jestem bardzo ciekawa, jak będą się kształtować takie wydatki w przyszłych miesiącach.

Plany na przyszłość

Zamierzam notować nasze wydatki przez najbliższe miesiące i obserwować trendy. Po przeanalizowaniu wydatków z lipca mamy już wstępne założenia. Główne zadania na sierpień to:

  • oszczędzić założoną kwotę;
  • zmieścić się w limitach, które sobie wyznaczyliśmy w przypadku kosmetyków i ubrać oraz jedzenia na mieście i w domu.

Jeżeli chodzi o nasze finanse- każdy miesiąc wygląda inaczej. Nie mamy stałych i regularnych dochodów, o czym mówiłam w podcaście. Dla przykładu, w sierpniu mamy do rozdysponowania środki przewyższające lipiec aż o 32%.

Mam nadzieję, że system spisywania codziennych wydatków wypracuje w nas nawyk regularnego oszczędzania. Jeśli to się nie uda, to sięgniemy po działania większego kalibru, czyli stworzymy budżet i będziemy dokładniej wszystko planować.

Podsumowanie

Powyższy wpis jest „wyznaniem” laika, który wziął się za ogarnięcie domowych finansów. Chciałam Wam pokazać, w jaki sposób przełożyłam na praktykę informacje z książki i bloga. Wiem, że wszystko jest niedoskonałe, ale jeszcze się uczę i szczerze, mimo niepowodzeń, jestem z siebie dumna.

W styczniu spisałam swoje postanowienia. Jest tam pewna kwota, którą chciałabym mieć odłożoną do końca grudnia. Jeśli ten plan uda się zrealizować to będzie to mój mały sukces!

Dajcie znać, jak mają się Wasze finanse i czy możecie podzielić się sprawdzonymi patentami!

Ode mnie otrzymujecie jeszcze promocję na gotowe jadłospisy! Skoro mówię o oszczędzaniu i pilnowaniu wydatków, to myślę, że warto skorzystać z takiej okazji cenowej!

20 komentarzy
  • Ewa
    6 sierpnia, 2020 17:27

    Hej Lelcia, świetnie, że wróciłaś. Brakowało mi Twoich podcastów, wpisy na blogu też uwielbiam czytać. Będzie super, jeśli podcasty będą pojawiać się regularnie 😉

    Ja mam w sumie odwrotny problem – nie potrafię wydawać pieniędzy za bardzo. Ubrania przejmuję po mamie lub bracie, jak im się znudzą, sama sobie tylko bluzki i buty potrafię kupić. Wychodzi więc, że odkładam miesięcznie około 70% zarobków, a i tak się boję, że mam za mało oszczędności: bo ślub, wesele (małe), poduszka finansowa, inne cele, dom/mieszkanie… Pewnie na to ostatnie będzie trzeba wziąć kredyt niestety. Co do wydatków, wszystko monitoruję w Excelu, mam podział na kategorie i subkategorie, a w kolejnych arkuszach podsumowania w tabelach przestawnych. Excel jest świetny 😉

    Pozdrawiam i życzę powodzenia ze wszystkim!

  • Hania
    6 sierpnia, 2020 15:11

    Super post Lelcia! Zmotywowałaś mnie do spisywania swoich wydatków 😊

  • Ela
    6 sierpnia, 2020 13:39

    Ja już od ponad roku regularnie prowadzę budżet. Znalazłam arkusz w Excelu na blogu Michała i od tego momentu tylko z niego korzystam. Mnie oprócz monitorowania wydatków bardzo motywuje to, że w tym arkuszu oszczędności z każdego miesiąca sumują się w zakladce rocznej, dzięki czemu widzę jak moje oszczędności się powiększają.
    Myślę, że na wydatki typu kosmetyki i ubrania lepiej spojrzeć w ujęciu rocznym. Np. w tym miesiącu kupiłam sobie nowe Airmaxy, więc wydatki na ubrania mi podskoczą, ale w następnym miesiącu pewnie nie kupię nic (jestem osobą, która woli kupić mniej rzeczy, ale dobrej jakości, niż więcej takich, które posłużą krócej). Finalnie moje wydatki na ubrania nie wyglądają wcale tak źle.
    Z kosmetykami to samo – kupuję ciągle te same, więc po prostu zamawiam kilka razy do roku online 🙂

  • Karolina
    6 sierpnia, 2020 13:38

    Właśnie wypisałam wydatki (głównie online) za ostatnie 2 miesiące i jak widziałam tylko tytuły o transakcji PayU czy DotPay to musiałam się dłużej zastanowić CO takiego kupiłam i że aż za TYLE?! 😂 Łączna kwota mnie bardzo zaskoczyła, chyba trzeba przestać oglądać oferty sklepów online, bo zdecydowanie bez ⅓ tych rzeczy można spokojnie się obejść 🙃

  • Agnieszka
    6 sierpnia, 2020 13:29

    Ja miłość do śledzenia wydatków mam po mamie. Jeszcze w liceum stworzyłam Excel aby notować stan moich finansów, gdzie źródło to prezenty od babci oraz jakieś prace sezonowe. Jak poszłam na studia to notowalam wydatki aby wiedzieć jaki budżet potrzebuje od rodziców A obecnie mam aplikacje na telefonie w która staram się wpisywać każda kwotę inna niż jedzenie czy domowe wydatki. Jeśli po wyliczeniu ile mam w aplikacji A i ile realnie to zawsze różnice traktuje właśnie jako wydatki domowe. Dzięki temu w aplikacji mam historię ile wydalam na jaki urlop i ogólne podsumowanie roku już od 3 lat.

  • Angelika
    6 sierpnia, 2020 12:10

    Super, też prowadzę Excela od czasu własnego M. Z mężem przeznaczamy 70% pensji do wspólnego worka. Wszystko zapisuję dzieląc na kategorie jedzenie, chemia i kosmetyki, wyjścia na miasto, kot, słodycze i alkohol oraz opłaty. Prezenty czy rzeczy do domu po prostu zapisuję na boku by nie tworzyć 50 kategorii. Dużo lepiej się z tym oszczędza i widać ile pieniądz idzie na zbędne rzeczy.

  • Kamila
    6 sierpnia, 2020 12:09

    Super wpis 🙂 U nas w domu mąż po przeczytaniu książki „Finansowy Ninja” zapytał mnie co o tym sądzę żeby zastosować rady z książki w naszym budżecie. Powiem szczerze podchodziłam do tego sceptycznie bo uważałam, że dobrze gospodarujemy pieniędzmi. Ale dzięki temu mamy poduszkę finansowa na każdy cel i nie trzeba się martwić „ojej nie zakładałam, że coś takiego się stanie teraz”. Więc zdecydowanie polecam każdemu książkę i rady w niej zastosowane 🙂

  • Milena
    6 sierpnia, 2020 10:44

    Hej! Bardzo ciekawy wpis, zachęca żeby samemu zacząć przyglądać się mocniej wydatkom. Mam nadzieje, ze będzie kontynuacja w kolejnych miesiącach i dalekosiężne wnioski/bo to mega interesujący temat 🙂

  • Ola
    6 sierpnia, 2020 10:41

    Hej Lelcia, bardzo ciekawy wpis. Chciałam tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz. Jak chcecie jednocześnie ograniczyć wydatki na jedzenie na mieście i jedzenie w domu? Myślę, że ciężko będzie obniżyć wydatki w obu tych kategoriach jednocześnie, bo jak nie zjecie na mieście to zjecie w domu. 😃

  • Julia
    6 sierpnia, 2020 10:39

    Wooow super wpis! Zmotywowałaś mnie do zapisywania wydatków a to dobry moment, gdyż jest początek miesiąca.

Dodaj komentarz
Name*
Email*