cele

Moje cele na rok 2020

Cześć! Witam Was na moim blogu po ponad miesięcznej przerwie. Wchodzimy w Nowy Rok z mocnym przytupem! Pozwolę sobie na samym początku przypomnieć najchętniej czytane posty w 2019 roku.

Najczęściej zaglądaliście do sklepu, za co bardzo Wam dziękuję! W zeszłym roku współpracę z nami podjęło ponad dwieście osób!

Najchętniej czytanym artykułem okazał się ten o tematyce wnętrzarskiej. Pokazuję w nim swoją kuchnię i wskazuje na różnice pomiędzy projektem, a stanem rzeczywistym.

Na trzecim miejscu pojawił się wpis o fit zakupach w Biedronce. Najlepsze jest to, że opublikowany został w 2018 roku, więc mimo upływu czasu nadal jest aktualny i chętnie do niego zaglądacie.

To tyle tytułem wstępu. Bardzo dziękuję Wam za miniony rok i mam nadzieję, że w obecnym również znajdziecie na moim blogu wiele ciekawych i przydatnych artykułów.

Cele na 2020 rok

Postanowiłam je spisać po obejrzeniu stories autorki bloga worqshop.pl. Podzieliłam je na dwie kategorie: osobiste i zawodowe. Poniżej je Wam przedstawiam i opisuję co dokładnie chciałabym osiągnąć. Mam nadzieję, że zmotywuje Was do podobnego działania.

Cele osobiste

Jestem ciekawa ile osób ma podobne cele do moich. Zapoznajcie się z tym co napisałam poniżej i dajcie znać czy Was również czekają podobne wyzwania w 2020 roku.

Zaplanować wesele

Jak to zanotowałam to byłam niesamowicie zmotywowana i gotowa dzwonić rezerwować salę. Niestety naszły mnie wątpliwości: czy rzeczywiście to dobre miejsce, a może znajdę lepsze? Co z wymarzonym weselem w stodole i ślubem pod gołym niebem?

Cały czas dyskutujemy o naszym weselu. Najgorszy jest fakt, że terminy uciekają bardzo szybko. To już ostatni dzwonek żeby zarezerwować salę na 2021 rok. Nie chcemy podjąć złej decyzji, tym bardziej, że taka impreza bardzo dużo kosztuje i chcemy, żeby była wyjątkowa.

Jeść zdecydowanie więcej warzyw

Zalecenia WHO mówią aby spożywać minimum 400 gramów warzyw i owoców dziennie. Super by było gdybyśmy pochłaniali ich nawet 2 razy więcej! Do tego będę dążyć: żeby tych warzyw było jak najwięcej, a najlepiej gdyby występowały w jak największej różnorodności kolorystycznej.

View this post on Instagram

Warzywa są w naszej diecie niesamowicie istotne i to ich zazwyczaj brakuje. Plasterek pomidora, liść sałaty i finito, a powinno być zdecydowanie odwrotnie! Warzywa i owoce zajmują pierwsze miejsce wśród produktów spożywczych w Piramidzie Żywienia. WHO zaleca ich spożycie na poziomie minimum 400g dziennie (z czego 3/4 to powinny być warzywa, a 1/4 owoce). . O ile latem nie jest tak ciężko z tymi warzywami tak w listopadzie zaczyna się robić problematycznie. Na grafice znajdziecie kilka wskazówek jak zwiększyć spożycie warzyw zimą! W komentarzach podawajcie swoje złote tipy 🥦🥬🥒🥕 . 🥗 kalafior czy brukselkę przygotuj na parze i podaj do obiadu 🥗 surową marchew czy kalarepę pokrój w słupki i podaj z hummusem 🥗 buraki, seler, marchew i pietruszka świetnie nadają się na… warzywne frytki! Wystarczy je pokroić, przyprawić, skropić oliwą i wstawić do piekarnika 🥗 buraczki i seler polecają się na surówki: te pierwsze często delikatnie podsmażam i doprawiam pieprzem, a seler ścieram na małych oczkach razem z jabłkiem 🥗 nie bój się mrożonek! to też są przecież warzywa, a nie żadne dziwne twory! przed zakupem sprawdź skład i śmiało zajadaj się gotowymi mieszankami, które również dostarcza Ci witamin czy błonnika . #infografika #warzywa #listopad #zdrowejedzenie #zdroweodzywianie #dieta #redukcja #odchudzanie

A post shared by Ewelina Budzyńska (@lelcia) on

Przeczytać minimum 30 książek

Niestety w zeszłym roku za mało relaksowałam się przy dobrej lekturze. W tym roku koniecznie muszę to zmienić i zacząć więcej czytać. Nie tylko książki naukowe czy branżowe, ale również wrócić do przyziemnych romansów.

Najbardziej chciałabym czytać chociaż 30 minut przed snem. W ten sposób upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu: zgłębię lekturę oraz uniknę gapienia w ekran smartfona czy telewizora, co przełoży się na lepszy sen.

Zacząć słuchać podcastów

Szczególnie takich, z których mogę dowiedzieć się czegoś ciekawego! Ostatnio przed snem słuchałam podcastu o twórczości Leonarda da Vinci. Mogłam się wyciszyć, a przy okazji sporo dowiedzieć o dziele sztuki, jakim bez wątpienia jest Mona Lisa.

Drugim pomysłem jest… nagrywanie tych podcastów! Powoli rozglądam się za odpowiednim sprzętem. Kto wie, może niedługo usłyszycie mnie na Spotify?

Zadbać o swój styl

Mam buraka na twarzy kiedy to piszę, ale to prawda! Niedługo stuknie mi trzydziestka (no dobra, jeszcze trzy lata!), a ja dalej uważam, że nie potrafię się dobrze ubrać. Nie wiem co jest dobre dla mojej sylwetki i w czym mimo wszystko zawsze się dobrze wygląda.

Nie chcę oczywiście przesadzać z zakupami i mieć więcej rzeczy niż potrzebuje, ale nabyć kilka ponadczasowych perełek, które będą mi służyć latami. Poniżej ważny (tak myślę) wpis o ubraniach:

View this post on Instagram

Kilkanaście dni temu chwaliłam się Wam moimi łowami z lumpeksu. Za prawie 200 złotych nakupiłam dwa worki ciuchów, w tym też sukienkę ze zdjęcia. Oprócz tego świąteczny sweterek dla Piotra, luźny kardigan dla mnie, sukienkę na imprezę sylwestorwą z @misbhv czy „wężowe” spodnie. Dałam ubraniom drugie życie oraz nie nadwyrężyłam swojego budżetu. Dzisiaj zjada nas konsumpcjonizm. Musimy mieć więcej, mimo że tego tak naprawdę nie potrzebujemy. Lubię ładnie wyglądać, coś sobie kupić, ale też nie daje się temu porwać i naprawdę rozsądnie tutaj postępuje. Większość ubrań mam po kilka lat, w wakacje nosiłam głównie rzeczy sprzed 3 czy 4 sezonów. Kiedyś lumpeksy to była „siara”. Dzisiaj to MODA, bo znajdziesz tam perełki, ale też TREND, bo jesteś eko (tekstylia to poważny problem jeśli chodzi o śmieci). . Jeśli sprzątam w szafie i wiem, że nie będę czegoś nosić to: 👚oddaję bliskim albo potrzebującym 👚sprzedaję (ostatnio na wyprzedaży „zarobiłam” ponad 600 złotych i kupiłam nam klapki @birkenstock które dopiero po kilku tygodniach się nam rozeszły 🙈) 👚wrzucam do dobrze oznaczonego pojemnika fundacji (nie wrzucam tam gdzie te ubrania się aż wylewają, bo tego nikt nie odbiera, mam jeden kontener do którego nosze nawet rzeczy, które nie nadają się do założenia, bo według mojej wiedzy to nie ubrania trafiają do potrzebujących, a pieniądze z ich sprzedaży) 👚widziałam w sieciówkach, że też chętnie przyjmują stare ciuchy i dają za to zniżki (ale z tego nie korzystałam) . A Wy jakie macie podejście do ubrań z drugiej ręki? Jak często zaopatrujecie się w nowe? Jako ciekawostkę dodam Wam, że kiedyś moja mama miała lumpa 😅 i jeden sweterek z niego mam nawet do dziś! (czyli jakieś 12 lat🤣) . #secondhandclothes #secondhand #zdrugiejreki #zdrugiejręki #lumpeks #odzieżużywana #malaczarna #gdansk #trojmiasto

A post shared by Ewelina Budzyńska (@lelcia) on

Zadbać o zdrowie: wizyty u lekarzy specjalistów

Po pierwsze chciałabym pozbyć się „kulki” którą mam nad ustami już prawie 20 lat… Pojawiła się po wypadku na hulajnodze i jakoś nigdy mi nie przeszkadzała, teraz zauważyłam, że się powiększyła i zaczęła mnie delikatnie pobolewać.

Po drugie wreszcie przebadać wzrok i kupić nowe okulary. Za to naprawdę należy mi solidny opieprz, bo powinnam to była zrobić już dawno temu!

Następnie iść do dermatologa z pieprzykami i włókniakiem na nodze. Może trzeba je wyciąć?

No i na sam koniec kwestia aparatu na zęby. Muszę iść na konsultacje, dowiedzieć się jakie mam opcje i wybrać najlepszą.

Polecieć do Nowego Jorku

Nie ma, że o tym marzę, ja to zrobię. W tym roku przelecę się helikopterem nad miastem nucąc pod nosem „Empire State Of Mind”. Mówię serio!

Więcej gotować

W zeszłym roku byłam bardzo wygodna. Codziennie catering (jeden posiłek dziennie), a w weekendy chodzenie po knajpach. Nie chcę z tego całkowicie rezygnować, ale wspólnie z Piotrem stwierdziliśmy, że będziemy więcej gotować w domu i wspólnie randkować przy garach. Będzie smacznie i romantycznie!

Ciekawiej spędzać czas z psem

Bolesławowi poświęcam masę swojego czasu, ale czasami chciałabym go trochę lepiej spożytkować. Najprawdopodobniej znowu skorzystam z pomocy behawiorysty, żeby trochę go podkoszkolić i nauczyć się lepiej wykorzystywać wspólne spacery.

Notować wydatki

Większość z Was pewnie myśli, że jestem totalnym cebulakiem i kiszę każdy grosz. Prawda jest taka, że po części może tak jest, ale z drugiej strony z ogromną łatwością trwonię hajs. Niby się wyklucza, a u mnie współgra. Normalnie magia!

Na szybko wytłumaczę Wam jak to wygląda w praktyce. Piotrek kupuje buty do pracy, kosztują 499 złotych. Oczywiście stwierdzam, że to za dużo i szukam promocji. Znajduje je w innym sklepie, gdzie są za 349 złotych. Po wpisaniu kodu rabatowego (za zapisanie się do newslettera) dostaje dodatkowe 10% rabatu. Finalnie kupuję buty 185 złotych taniej i z tej okazji zamawiam sushi za taką kwotę, bo przecież zaoszczędziłam. Cała ja!

Notowanie wydatków ma mi pomóc w ich kontroli. Skończył się etap „mieszkanie”, więc trzeba zacząć nowy pod tytułem „więcej wyjazdów i podróży”.

Na koniec roku mieć spore oszczędności

Nawet zapisałam sobie konkretną kwotę, którą chciałabym mieć odłożoną i nietykalną. Odkąd zdecydowaliśmy się na wzięcie mieszkania wyrażenie „odłożone pieniądze” u nas nie istnieje. Wszystko ładowaliśmy w remont i urządzenie. Cudem były wakacje na które udało nam się pojechać! Na szczęście jesteśmy już po wszystkim, można odżyć!

Cele zawodowe

Ich mam trochę mniej, bo nie chcę sobie stawiać zbyt wysoko poprzeczki. W dzisiejszych czasach podglądając postępy innych można się delikatnie mówiąc załamać. Ten wydał książkę, tamten zawodowo poszybował w kosmos… a ja? A ja idę swoim własnym rytmem i tego się trzymam. Oglądanie się na innych pozostawiam za sobą. Oczywiście motywuję samą siebie sukcesami pozostałych ludzi, ale nie ubliżam sobie kiedy mi samej nie idzie tak świetnie.

Podjąć decyzję o studiach

Tak. W tym roku muszę zdecydować: chcesz iść na te studia czy odpuszczasz. Póki co szala przeważa na „idź”, ale zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Z jednej strony warto iść się dalej edukować, bo w takim wieku będę studiować świadomie, a nie tylko „byle zaliczyć. Mam na to środki finansowe, a studia podyplomowe trwają tylko rok. Z drugiej czy warto? Co mi to da? Czy znajdę czas?

Na decyzję mam jeszcze kilka miesięcy. Obym wybrała dobrze!

Wydać minimum 4 jadłospisy

W 2019 roku został wypuszczony JADŁOSPIS STUDENCKI. Chciałabym, aby co około trzy miesiące pojawiał się nowy. Niedługo premierę będzie mieć jadłospis wegetariański, a później… się zobaczy!

Zebrać 120 tysięcy obserwujących na Instagramie

Oczywiście bez użycia botów czy nieczystych zagrywek. Bardzo dużo osób zapomina o tym, że Wasze konto ma znaczenie, kiedy gromadzą się na nim prawdziwi odbiorcy. Na nic zdadzą mi się puste liczby, skoro za nimi nikogo nie będzie. Zależy mi na tym, żeby w 2020 roku dotrzeć do jeszcze większego grona odbiorców!

Nawet zdradzę Wam sekret jak to zrobić. Należy publikować dużo ciekawych treści, angażować swoich odbiorców i nikogo na siłę nie udawać!

Być regularną: minimum 3 wpisy miesięcznie na blogu

Jak nie będzie tylu to możecie na mnie krzyczeć! Zaczęłam nawet wszystko planować. Na przykład w kolejnym tygodniu ukaże się wywiad z fizjoterapeutką uroginekologiczną, a za dwa będziecie mogli przeczytać o mojej pielęgnacji i wszystkich kosmetykach do twarzy, których używam.

Podjąć współpracę z firmą zajmującą się obsługą strony internetowej

Współpraca podjęta! Za nią kryje się ulepszenie bloga, sklepu, mailingu oraz lepsza widoczność u wujka Google. Moje maile wysyłane z newslettera trafiają do SPAMu, więc wspólnymi siłami będziemy nad tym pracować i doskonalić witrynę lelcia.pl.

Osiągnąć konkretne obroty w firmie

Oczywiście większe niż w poprzednim roku. Minimum o 10%! Nie do końca będzie to oznaczać większe zarobki, bo koszty utrzymania firmy również rosną.

Zacząć interesować się marketingiem i rozwojem osobistym

Bo wydaje mi się, że takiej wiedzy bardzo mi brakuje. Rozwijam swoją osobistą markę, a wiedzę mam jedynie z zakresu żywienia… Muszę zacząć jeszcze więcej się uczyć i to nie tylko o jedzeniu!

Podsumowanie

To już koniec mojej przydługiej listy. Mam nadzieję, że po jej przeczytaniu Wy również postawicie sobie cele na nadchodzące miesiące.

Zwróćcie uwagę, że moje postanowienia nie są skrajne. Niczego sobie nie zabraniam, nie wprowadzam drastycznych zmian w moim życiu. W tym miejscu pragnę Was przestrzec przed akcjami typu „od stycznia nie jem słodyczy/cukru/chleba” albo „trzymam miskę na 100%”. Najczęściej takie wydarzenia kończą się niepowodzeniem i Waszym rozczarowaniem oraz frustracją.

Podziel się opinią

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

4 komentarze

  1. Czekam na relacje z NY 😀 zazdroszcze bardzo, USA również na moje liście życiowych celów, ale chyba jeszcze nie w tym roku

  2. Bardzo rozsądnie zaplanowane! Siadam dziś do swojej listy, bo zaraz skończy się styczeń, a na ciagle odkładam to na później. Powodzenia w realizacji! ❤️