wybrzeże

Wybrzeże Amalfitańskie

W dzisiejszym wpisie postaram się Wam przybliżyć naszą drugą część urlopu, której celem było Wybrzeże Amalfitańskie. W tym czasie odwiedziliśmy Positano, Amalfi, Ravello, Minori, a zatrzymaliśmy się w urokliwej miejscowości Maiori.

Jeżeli interesują Was koszty biletów lotniczych, ubezpieczenia itd. to zapraszam do wcześniejszego postu o Neapolu.

Cały tekst podzielę na poszczególne dni. Dzięki temu łatwiej będzie mi wszystko opisać i oddać klimat kilku dni na wybrzeżu.

Dzień 4

Poprzedni wpis skończył się na etapie wejścia na dworzec w Neapolu. Tutaj znajdziecie informacje o transporcie oraz naszym noclegu i pierwszym dniu w Maiori.

Neapol-Salerno-Maiori

Podróż według nawigacji miała trwać około dwóch godzin. W praktyce wyszło dwa razy dłużej, ale zacznijmy od początku.

Na dworcu okazało się, że pociąg, którym mamy jechać ma jakieś dwie godziny opóźnienia. Trenitalia przebija PKP! Stwierdziliśmy, że szkoda nam czasu i kupiliśmy o wiele droższe bilety (za około 17 euro od osoby) na Italotreno. Z moich obserwacji wynika, że to taki odpowiednik naszego Pendolino. Drogo, czysto, wygodnie, no i z WiFi.

Do Salerno dojechaliśmy w trochę więcej niż godzinę. Po wyjściu z dworca mieliśmy udać się na przystanek SITA Bus. Okazało się, że nie tylko my jedziemy w kierunku Maiori. Do pierwszego autobusu nawet nie udało nam się wejść, a czekaliśmy na niego jakieś 30 minut. Na kolejny chyba 40 i to w deszczu, ale na szczęście udało nam się do niego dostać (też ledwo, już tutaj byliśmy zmotywowani i się „przepychaliśmy”).

Podróż trwała ponad godzinę i była… straszna. Nigdy nie narzekałam na chorobę lokomocyjną, ale tutaj musiałam się powstrzymywać od wymiotów. Droga zwana Costa Amalfitana to jedna z piękniejszych dróg, ale też jedna z bardziej krętych.

Maiori: gdzie na obiad?

Po wyjściu z autobusu udaliśmy się prosto do polecanej na jednym z blogów knajpy: Chiosco Bar San Francesco. Zjedliśmy obiad oraz wypiliśmy po lampce wina.

wybrzeże
Makaron z serem i krewetkami kosztował 15 euro. Piotr zamówił lasagne za 10 euro
i mu bardzo smakowała (dla mnie za słona). Do tego oczywiście białe wino domu za 3,5 euro za lampkę. Obiad kosztował nas 32 euro.

Maiori: nocleg

Aby dotrzeć do naszego gospodarza musieliśmy pokonać prawie 300 schodów z bagażami w rękach. Co chwilę robiliśmy przystanki, ponieważ widoki były tak piękne, że aż zapierało dech w piersiach. Na górę dotarliśmy po 15:00.

wybrzeże
Do pokonania mieliśmy prawie 300 schodków. Piotr oczywiście musiał doładować się lodem!

Palazzo Cocò okazało się strzałem w dziesiątkę. Antonio przywitał nas bardzo ciepło, dał nam lepszy pokój niż zamówiliśmy i dzięki temu mieliśmy… swój prywatny taras z przepięknym widokiem!

Koszt za 4 noce wyniósł 1075 zł. Wliczone w to były niesamowite śniadania i najpyszniejsze capuccino jakie kiedykolwiek piłam! Jedliśmy je około godziny 9, a kolejny posiłek dopiero po 6 godzinach!

Spacer do miejscowości Minori

Obok Maiori leży urokliwe miasteczko Minori. Poszliśmy wzdłuż ulicy i znaleźliśmy się w nim po około 20 minutach. Pokręciliśmy się chwilę i postanowiliśmy wrócić do siebie nim zapadnie zmrok i rozpocznie się burza, którą zapowiadano.

wybrzeże
Basilica di Santa Trofimena w Minori

Tego dnia świętowaliśmy nasze zaręczyny, więc kupiliśmy butelkę wina, przekąski i przez cały wieczór oglądaliśmy burzę z tysiącem błyskawic siedząc na tarasie. Coś pięknego!

wybrzeże
Początek ulewy widziany z naszego tarasu.

Dzień 5

Wiedzieliśmy, że pogoda dopisze, dlatego też postanowiliśmy ten dzień poświęcić na zobaczenie Positano oraz Amalfi.

Śniadanie

Byliśmy przekonani, że śniadanie zjemy w kuchni, a okazało się, że Antonio wszystko przyniósł na nasz taras. Oprócz capuccino i croissantów mieliśmy do wyboru również tosty z jajkiem, jajecznicę oraz omleta!

wybrzeże
Ten widok zostanie w mojej pamięci do końca życia!

Maiori-Amalfi-Positano

Do Positano postanowiliśmy dopłynąć promem. Tutaj znajdziecie rozkład. W ciągu dnia jest 8 kursów i odbywają się one tylko wtedy, kiedy jest ładna pogoda (jak padało to nic nie pływało). Koszt biletu za osobę w jedną stronę to 11 euro (3 euro do Amalfi i 8 euro z Amalfi do Positano).

Na łodzi było tłoczno, ale widoki były przepiękne. Dostaliśmy się do Positano w około 50 minut, gdzie autobusem jechalibyśmy dwa razy dłużej.

Widok po wypłynięciu z portu w Maiori.
wybrzeże
Minori
Positano

Positano

W Positano czas spędziliśmy na włóczeniu się po uliczkach. Wypiliśmy po lampce wina w knajpce z przepięknym widokiem z balkonu.

Spacer po Positano.

Jeśli interesują Was ceny w Positano to lampka wina kosztowała 6 euro, lód 3,2 euro, a koktajl ze szpinakiem 5,5 euro. Tutaj wszystko jest drogie. Ceny noclegów są kosmiczne (chyba nie znalazłam niż tańszego niż 1000 złotych za noc).

Po około dwóch godzinach stwierdziliśmy, że ruszamy dalej. Kolejny prom mieliśmy dopiero za jakiś czas, więc udaliśmy się na przystanek autobusowy SITA. Po 30 minutach nadjechał przepełniony bus i nas nie zabrał. Musieliśmy czekać drugie tyle na następny i do tego udało nam się wcisnąć. Bilet z Positano do Amalfi kosztował 2,9 euro, a droga trwała około godzinę i ponownie była niesamowicie kręta.

Widok na Positano z drogi na przystanek autobusowy.

Amalfi

Po przyjeździe do Amalfi byliśmy niesamowicie głodni, więc udaliśmy się na obiad, a później na lody. Zaliczyliśmy szybki spacer po mieście i uciekliśmy na prom do Maiori (koszt 3 euro od osoby). Musicie mi wybaczyć brak zdjęć, ale nie jestem typem człowieka, który cyka fotki każdej napotkanej budowli.

Zjedliśmy smaczny obiad w restauracji L’abside.
Nasze jedyne zdjęcie z Amalfi (aż wstyd). Co do lodów to naprawdę są przepyszne! Takie same jedliśmy na Lazurowym Wybrzeżu, w Polsce takich nie spotkałam. Praktycznie wszystkie odwiedzone przez nas lodziarnie były świetne.

Po tak intensywnym dniu mieliśmy już dosyć tłumów ludzi i wszechobecnych straganów. Chcieliśmy wrócić do naszej małej miejscowości, gdzie turystów było niewielu. Tam naprawdę można było odpocząć!

Maiori: kolacja Pineta 1903

Na kolację udaliśmy się do restauracji Pineta 1903, której stoliki są rozstawione w ogrodzie z drzewami cytrynowymi! Byliśmy tam jedynymi gośćmi, więc mieliśmy bardzo intymny klimat. Zamówiliśmy makaron i był bardzo dobry! Kolacja wyniosła nas 49 euro, a na poniższym paragonie zobaczycie dokładnie co ile kosztowało.

Coperto to opłata za zajęcie miejsca przy stole.
Bruschetta za 7,5 euro. Najlepsza była ta z serem!

Czego żałuję?

Jedynie tego, że nie poszliśmy Ścieżką Bogów w drugą stronę. Zazwyczaj idzie się z Ageroli (Bomerano) do Nocelle, a stamtąd schodzi się schodkami do Positano. Mogliśmy darować sobie ten autobus i pójść w górę. Nogi by bolały, mogłoby być ciężko, ale przynajmniej ominęłabym godzinną mękę w autokarze.

Następnego dnia mieliśmy w planach pokonać ją zgodnie z pierwotnym założeniem, ale na samą myśl o 90 minutach w autobusie zrobiło mi się słabo i zrezygnowaliśmy.

Dzień 6

Ten dzień był dniem lenia ze względu na nieciekawą pogodę. Dużo spacerowaliśmy i drinkowaliśmy. Potrzebowaliśmy takiego dnia, w którym nic nie musimy i nie mamy żadnych planów.

W drodze do naszego apartamentu można było spotkać taką oto… kapliczkę. Maryja w towarzystwie krasnoludków. Na zdjęciu nie załapała się Śnieżka, ale uwierzcie mi na słowo, że stała obok!
Tutaj staliśmy chyba z 15 minut. Naprawdę można patrzeć i patrzeć, a i tak tych widoków jest za mało.
Torre Normanna Restaurant.
Zachód słońca i Aperol Spritz w restauracji Eldorado w Maiori.

Dzień 7

Tego dnia postanowiliśmy wybrać się do Ravello, czyli malowniczego miasteczka położonego na szczycie wzniesień, które widzieliście na poprzednich zdjęciach.

Maiori-Ravello

Droga autobusem trwałaby pewnie ponad godzinę. Nie miałam ochoty po raz kolejny przeżywać tego koszmaru i doświadczyć złego samopoczucia. Wybraliśmy więc pieszą wędrówkę: pokonaliśmy około 100 pięter. To była najlepsza decyzja, bo po drodze mogliśmy podziwiać widoki!

Piesza wycieczka z Maiori do Ravello.

Villa Rufolo

To punkt obowiązkowy. Więcej poczytacie na blogach podróżniczych, na przykład Italia-by-Natalia. Tutaj nie ma co pisać, trzeba to zobaczyć:

Ogrody przy Villi Rufolo.
Ślub na Wybrzeżu Amalfi? Wszyscy pragną go mieć w Ravello!
A tutaj świeżo upieczone NARZECZEŃSTWO 🙂
Pierwsze miasteczko, które widzicie to Minori. Za wzgórzem jest miejsce z którego przyszliśmy, czyli Maiori.

Ravello: obiad z najlepszym widokiem!

To był mój najlepszy obiad w życiu i wcale nie chodzi o doznania kulinarne, a o widoki, które towarzyszyły mi przy każdej sekundzie naszego posiłku.

Ristorante Raffaele w Hotelu Parsifal (Ravello).
Obsługa w restauracji była na najwyższym poziomie! Na danie główne wybraliśmy makaron z krewetkami: było smacznie!
Nasze desery! Nie wiem czemu zamówiłam tiramisu skoro go nie lubię, ale panna cotta Piotra była PRZEPYSZNA!

Zamówiliśmy: lampkę wina, piwo, wodę, dwa desery i dwa dania główne. Koszt: 55,5 euro.

Maiori: nasz ostatni wieczór

Po powrocie do Maiori oczywiście udaliśmy się na popołudniową drzemkę (nie sposób nie zasnąć po takim „spacerze”).

Na kolacje wybraliśmy się do lokalnej knajpki La Terrazza, którą polecaliście Wy oraz nasz gospodarz: Antonio. Za 0,5 litra wina, wodę, tosty z krewetkami (przystawka), dwa makarony zapłaciliśmy 42 euro.

Spaghetti alle vongole. Cena 12 euro.
Paccheri allo scarpariello. Cena 9 euro.

Dzień 8

To dzień naszego powrotu do Polski. Dzięki dołączeniu do grupy na Facebook’u dowiedzieliśmy się o czymś takim jak Pintour BUS. Są to busiki, które jeżdżą z i na lotnisko z praktycznie każdej miejscowości na wybrzeżu! Koszt biletu od osoby to 20 euro. Totalnie nam się to opłacało, ponieważ podróż z Maiori na lotnisko trwała godzinę. Gdybyśmy się o tym nie dowiedzieli to pewnie jechalibyśmy do Salerno, z Salerno pociągiem na dworzec w Neapolu i z dworca autobusem na lotnisko.

Podsumowanie

Wakacje we Włoszech były naprawdę niezwykłe. Odpoczęliśmy, sporo zobaczyliśmy, zaręczyliśmy się i spędziliśmy ze sobą kilka cudownych dni.

Włoska kuchnia nas nie zachwyciła, ale wszystko uratowały widoki!

Ile kosztowały nasze wakacje?

Poniżej podliczenie całego wyjazdu dla dwóch osób:

  • ubezpieczenie: 84 zł
  • bilety lotnicze: 896,58 zł
  • dojazd z Gdańska do Modlina + parking na 8 dni: 315 zł
  • nocleg w Neapolu: 800 zł
  • nocleg w Maiori: 1075 zł
  • jedzenie, transport, przyjemności: 900 euro czyli około 3870 zł (wymieniliśmy 1000 euro przed wylotem, więc 100 przywieźliśmy ze sobą)
  • RAZEM 7040 złotych

Dlaczego nie wynajęliśmy samochodu?

Po pierwsze nienawidzę prowadzić podczas wakacji. Jak widzicie po paragonach ciągle popijaliśmy winko, więc ta opcja odpadała już na starcie. Do tego jak zobaczyłam co się dzieje w Neapolu i na Amalfitanie to dziękowałam sama sobie, że nie zdecydowaliśmy się na auto! Jakbyśmy mieli jakąś drobną stłuczkę to wspomnienia z wyjazdu nie byłyby takie piękne.

Czy tam wrócimy?

Samego wybrzeża ani Neapolu pewnie już nie odwiedzimy, ale to z pewnością nie była nasza ostatnia wizyta we Włoszech! Bardzo zaintrygował nas ten kraj i jesteśmy bardzo ciekawi Toskanii. Poza tym lubimy odkrywać nowe, a nie wracać tam gdzie byliśmy. Przed nami jeszcze USA, Tajlandia, Bali i Islandia! Nie ma czasu wracać!

Podziel się opinią

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

6 komentarzy

  1. Super wszystko opisane. Można się zainspirować wasza trasa 🙂

    • bardzo się cieszę! jak ja szukałam informacji o wybrzeżu to brakowało mi takich konkretów: ile kosztuje obiad, czy 2h w tym mieście wystarczą itd. 🙂 dlatego starałam się to jakoś Wam przekazać 🙂

  2. Tak bardzo rozumiem twoje odczucia dotyczące krętych dróg. W te wakacje byłam w Grecji i też na samą myśl o tych drogach już robiło mi się niedobrze😥

  3. Prawdziwie rajskie wakacje, widoki niesamowite, jedzonko wygląda obłędnie 😍 super, należało Wam się! No i gratulacje z powodu zaręczyn!