Neapol

Neapol naszymi oczami

W dzisiejszym wpisie postaram się przekazać Wam wszystkie praktyczne informacje dotyczące wyjazdu, którego jednym z wielu celów był Neapol. Polecę kilka restauracji, napiszę o punkcie widokowym, noclegu oraz cenach. Nie szukajcie jednak tutaj informacji dotyczących zabytków i ich zwiedzania: nasze podróżowanie tak nie wygląda. Chcieliśmy cieszyć się chwilami, które możemy spędzić razem. Spacerować nieznanymi uliczkami i podglądać życie Włochów.

Ubezpieczenie

Bardzo ważne jest aby zadbać o ubezpieczenie swojego życia oraz zdrowia przed wyjazdem. Ja do popularnej i darmowej karty EKUZ nie mam zaufania, ponieważ po pobycie w szpitalu na terenie Portugalii nie zostały mi zwrócone koszty leczenia (nawet po dwóch odwołaniach).

Wykupiliśmy ubezpieczenie na 7 dni w pobliskiej ubezpieczalni (Generali). Koszt to 84 zł za dwie osoby. Na szczęście nie musieliśmy z niego korzystać (no chyba, że ktoś nam zwróci 3 euro, które wydaliśmy na plastry, kiedy Piotrek przetarł sobie stopy od Birkenstock’ów :D).

To nie jest przyjemny temat, ale pamiętajcie o tym żeby się ubezpieczyć. Koszty leczenia za granicą mogą być niebywale wysokie.

Neapol: bilety lotnicze

Bardzo ubolewałam, ponieważ jeszcze rok czy dwa lata temu można było polecieć do Neapolu z Gdańska. W tym roku niestety nie było już to możliwe więc kupiliśmy bilety z Modlina.

Ryanair zmienił zasady co do przewozu bagażu podręcznego, więc do biletów musiałam dokupić dodatkową walizkę 10 kg. Nigdy nie wybieramy miejsc za które trzeba dopłacać, odprawę robię późno i zazwyczaj dostajemy miejsca z dodatkową przestrzenią na nogi (tak też było i tym razem).

Cena biletów lotniczych za dwie osoby dorosłe, w dwie strony, z dodatkowym bagażem podręcznym wyniosła: 896,58 zł.

Dojazd na lotnisko + parking

Najszybszym środkiem transportu z Gdańska do Modlina, po mojej wgłębnej analizie, okazał się samochód. Nie mam pojęcia ile wyszło za paliwo, ale zakładając, że na trasie 600 km (w dwie strony) spalamy 8 litrów na 100 km, mamy około 240 złotych. Do tego należy doliczyć parking przy lotnisku. My zostawiliśmy samochód na ALCATRAZ, gdzie cena za 8 dni wyniosła 75 złotych.

Jak widzicie sam dojazd na lotnisko w naszym przypadku to wydatek rzędu około 315 złotych.

Neapol: gdzie spać?

We Włoszech popularne są hotele B&B, czyli bed & breakfast, oferujące nam nocleg oraz śniadanie. My wybraliśmy Hotel Sweet Sleep, który mieści się obok Piazza Garibaldi. Hotel posiada również własną restaurację oraz ogromny taras z leżakami.

Za 3 doby ze śniadaniami zapłaciliśmy równo 800 złotych.

Pokój był bardzo czysty. Miał klimatyzację, własną łazienkę z prysznicem, telewizor, czajnik, lodówkę i balkon. Dodatkowo materac oraz poduszki były wykonane z pianki lateksowej przez co były niesamowicie wygodne.

Okolica samego hotelu nie była ciekawa, bo to tuż obok dworca, jednak nas to nie przestraszyło ani nie zniechęciło. Był to tak dobry punkt wypadowy, że nie musieliśmy w ogóle korzystać z komunikacji miejskiej. Wszędzie gdzie chcieliśmy chodziliśmy pieszo.

Neapol: jak wykorzystaliśmy nasz czas?

Poniżej postaram się Wam dokładnie opisać co robiliśmy i jakimi ścieżkami kroczyliśmy. Nie wybraliśmy się, aby z bliska podziwiać Wezuwiusza, ponieważ pogoda była średnia, a wejść na niego i nic nie widzieć nie miało dla nas sensu. Pompeje również odpuściliśmy, ponieważ na pytanie: czy chcemy tam jechać odpowiedzieliśmy NIE. Wiem, że wiele osób uważa, że będąc w tamtych okolicach trzeba koniecznie zahaczyć o te historyczne miejsce.

Ja nauczyłam się w życiu jednego: robię to co chcę. Nie to co wypada, co zrobiliby inni. Spędzamy wakacje po swojemu, bo to nasze wakacje. Nie poruszamy się zgodnie z przewodnikami. Robimy to tak jak chcemy, a nie tak jak zrobiliby inni. To może trochę „ignoranckie”, ale takie podróżowanie w wersji slow bardzo nam odpowiada.

Dzień 1

W Neapolu wylądowaliśmy około godziny 19:00. Po wyjściu z samolotu udaliśmy się na przystanek ALIBUS i za 5 euro od osoby przejechaliśmy z lotniska w okolice dworca. Z przystanku w kilka minut doszliśmy do naszego hotelu.

Podczas zameldowania otrzymaliśmy kupony na powitalnego drinka, co moim zdaniem było bardzo miłe!

Szybko się przebraliśmy i udaliśmy na pizzę do L’Antica Pizzeria da Michele (opis wszystkich odwiedzonych przez nas restauracji znajdziecie niżej).

Po takim wieczornym spacerze w oczy rzucił mi się wszechobecny brud. Śmieci walały się dookoła i można je było znaleźć w kwietnikach zamiast kwiatów.

Neapol
Brudny Neapol.

Po powrocie spędziliśmy czas na tarasie naszego hotelu popijając drinki i próbując limoncello, które w moim odczuciu smakuje jak przesłodzona cytrynówka.

W nocy mieliśmy niemałe problemy ze snem, ponieważ pod oknami non stop jeździły (i trąbiły!) samochody i dużo karetek na sygnale. Na szczęście kolejne noce były spokojniejsze.

Dzień 2

Po zjedzeniu hotelowego śniadania i wypiciu kawy wyruszyliśmy poznawać Neapol spacerując.

Pierwszym punktem była Galleria Umberto I. Później doszliśmy do Castel Nuovo, a na koniec zatrzymaliśmy się przy Rotonda di Via Nazario Sauro na krótki odpoczynek i piwko. Mieliśmy stąd widok na Wezuwiusza i chwilę na zastanowienie się co robimy dalej. Żaden z wcześniejszych punktów nie był zaplanowany, trafiliśmy tam przypadkowo.

Neapol
Zamek Nuovo
Neapol
Piotrek i Wezuwiusz 🙂

Postanowiliśmy udać się na najbardziej znany punkt widokowy, czyli Zamek Sant’ Elmo. Przed naszą wyprawą zaszliśmy na lody oraz kawę (dokładny opis niżej). Droga na szczyt nie należała do najłatwiejszych- cały czas po górę, jednak widoki wynagradzały wszystko. Nie chcieliśmy poruszać się komunikacją miejską, żeby nie tracić widoków i chwil. Droga z przystankami na zdjęcia zajęła nam około godziny. Cena za wejście na teren zamku wyniosła 2,5 euro od osoby.

Neapol
Podsumowanie zapachu Neapolu na jednym zdjęciu: proszek do prania, spaliny ze skuterów i rozkładające się śmieci.
Neapol
Widok z Zamku Sant’Elmo.

Prosto z zamku udaliśmy się na obiad, tym razem wybór padł na owoce morza (opis niżej w sekcji: gdzie zjeść?). Miejsce cieszyło się dużą popularnością, dlatego też musieliśmy kilkanaście minut poczekać na wolny stolik. Po jedzeniu oczywiście udaliśmy się drzemkę do hotelu, a po drzemce na kolację do kolejnej topowej pizzerii: Gino e Toto Sorbillo.

Dzień 3

Ten dzień postanowiliśmy poświęcić na podróż do Sorrento. Wybraliśmy się tam z dworca kolejką Circumvesuviana, która można powiedzieć, że jest odpowiednikiem naszej trójmiejskiej SKMki: wiecznie zatłoczona, ale dowiezie do celu. Podróż kosztowała nas 3,6 euro od osoby w jedną stronę i trwała około 70 minut.

Główna ulica w Sorrento, a obok mnóstwo sklepów, kawiarni i restauracji.

W Sorrento zwyczajnie się włóczyliśmy. Przeszliśmy się na spacer, aby zobaczyć kąpielisko Bagni della Regina Giovanna. W rzeczywistości wygląda o wiele lepiej niż na moich zdjęciach, ale nie tak pięknie jak na zdjęciach, które znalazłam w sieci.

Po drodze mogliśmy podziwiać piękne widoki, jednak sama trasa była trochę niebezpieczna: szliśmy wzdłuż ulicy.

Po naszej pieszej wycieczce usiedliśmy w barze przy marinie (chyba Nonna Emilia). Wypiliśmy po aperolku, a może po dwa i wesolutcy poszliśmy szukać czegoś do jedzenia. Niestety zgłodnieliśmy w momencie w którym wszystkie restauracje miały przerwę i zamkniętą kuchnię. Trafiliśmy na knajpkę z makaronami, które same w sobie nie były najgorsze, ale spodziewałam się czegoś więcej.

Wsiedliśmy do pociągu i podczas drogi powrotnej rozpętała się niesamowita ulewa. Do hotelu dobiegliśmy przemoknięci, dlatego wieczór spędziliśmy już w pokoju, jedynie na godzinkę wybierając się do pobliskiej pizzerii na kolację.

Dzień 4

Po śniadaniu i wymeldowaniu z hotelu ruszyliśmy na dworzec z walizkami, aby kupić bilet do Salerno i zacząć kolejną część naszego urlopu, czyli podbój Wybrzeża Amalfitańskiego. O tym napiszę Wam następnym razem… 🙂

Neapol: gdzie zjeść?

Ze względu na ograniczony czas udało nam się zahaczyć tylko o kilka miejscówek. Szczerze liczyłam na więcej, ale też wiem, że ja zawsze wybrzydzam. Gdybym miała jednym słowem określić włoską kuchnię to powiedziałabym „tłusta”, gdzie nie będąc tutaj wcześniej bym tak nigdy o niej nie pomyślała. Moje spostrzeżenie wywołało niemałe zamieszanie na instagramie, jednak podtrzymuję swoją opinię, ponieważ jest ona tak jak wcześniej wspomniałam: MOJA i podyktowana MOIMI przeżyciami.

L’Antica Pizzeria da Michele

Czyli najstarsza pizzeria w Neapolu. Poszliśmy tutaj prosto po zameldowaniu się w hotelu. Przed lokalem zobaczyliśmy chmarę ludzi. Od razu zapytałam się przypadkowych osób czy obowiązuje tutaj jakaś kolejka. Poinstruowali mnie żeby podejść do kelnera, a on da mi numerek. Oczywiście nie chciało nam się czekać, dlatego zapytałam czy można wziąć na wynos. Można! I to bez kolejki.

Kolejka pod L’Antica Pizzeria da Michele około godziny 21 w dzień naszego przylotu. Wytężcie wzrok i znajdźcie Piotrka w tłumie 🙂

Do wyboru macie tylko dwa rodzaje pizzy (co bardzo mi się podoba!). Margherita oraz Marinara są w tej samie cenie: 5 euro za sztukę. Wzięliśmy po jednej na głowę. W planach mieliśmy zjeść ją siedząc na krawężniku, ale w pobliskiej knajpce z drinkami chętnie przyjmowano ludzi z pizzą w kartoniku. Usiedliśmy wygodnie, zamówiliśmy winko oraz piwo i delektowaliśmy się naszą pierwszą włoską pizzą.

Pizza jedzona w barze naprzeciwko pizzerii. Znaleźliśmy nawet wolny stolik 🙂

Smak jest nie do podrobienia. Szczerze nigdy w życiu nie jadłam takiej mozzarelli i takiego ciasta! W skrócie: nigdy nie jadłam takiej pizzy! Ciężko mi to do czegokolwiek porównać, dlatego jeśli będziecie w Neapolu to koniecznie wpadnijcie na jej najstarszą wersję! Warto!

Najszybszą opcją jest zamówienie pizzy na wynos! Nie trzeba czekać w przeogromnej kolejce.

Gino e Toto Sorbillo

Jest to kolejna bardzo popularna i stara pizzeria. Tutaj wybór jest zdecydowanie większy, a najpopularniejszą pozycją stanowi Margherita Bufala DOP.

Tego wieczoru postanowiliśmy bardziej poczuć klimat pizzerii i stanęliśmy w kolejce na około godzinę. Na szczęście obok były bary w których można było skosztować przeróżnych drinków i wina, więc oczekiwanie do nudnych nie należało. Oczywiście w knajpie o nas zapomniano, więc musiałam się wykłócić o stolik, kiedy zaczęłam zauważać, że wchodzą do środka osoby, które przyszły tuż po nas.

Zamówiłam pizzę z pieczarkami, a u Piotrka najpopularniejsza pozycja: Margherita Bufala DOP.

W samej pizzerii panuje bardzo luźny i przyjemny klimat. Niestety główny punkt wieczoru, czyli pizza, nie powala. Obydwoje dostaliśmy nieźle spalone spody, przez co każdy kęs był zwyczajnie niesmaczny. Wyszliśmy z tej kolacji delikatnie zawiedzeni, ponieważ mogliśmy pójść trochę dalej i znowu zatopić zęby w pizzy z L’Antica Pizzeria da Michele. Dobrze, że chociaż po czterech aperolach humorki nam dopisywały.

Rachunek za pizzę oraz lampkę wina i butelkę piwa wyniósł nas 22,50 euro.

I Sapori della Pescheria Azzurra

Tutaj trafiliśmy z polecenia @TheTravellingOnion, do której polecam zajrzeć ponieważ jest niesamowicie pozytywna i robi świetne przewodniki po przeróżnych krajach.

Po całym dniu przemierzania przez Neapol mieliśmy wilczy apetyt. Postanowiliśmy zamówić kilka dań do podziału. Wybór padł na szaszłyka z owocami morza, smażone kalmary, ośmiorniczki w sosie pomidorowym i jakąś magiczną kulkę rybną, którą poleciła nam Pani kelnerka.

Knajpka mieści się tuż obok pescheria azzurra co oznacza niebieski sklep rybny. Ryby i owoce morza serwowane w knajpie pochodzą z tego właśnie miejsca, więc mamy pewność, że są świeże.

Smażone kalmary i ośmiorniczki były bardzo tłuste. Ośmiorniczki w sosie pomidorowym smaczne. Szaszłyk byłby przepyszny gdyby nie został tak przypalony. Natomiast ta rybna kulka to była porażka. Coś podobnego jedliśmy w Portugalii i również nie przypadło nam do gustu. Szczerze bym tam nie wróciła, no chyba że na zwykłą grillowaną rybkę.

Obiad wraz z 0,5 l wina kosztował nas 33,50 euro.

Ristorante Pizzeria Azzurra

Tutaj trafiliśmy zupełnie przypadkiem. W drodze powrotnej z Sorrento złapała nas koszmarna ulewa. Po osuszeniu się w hotelowym pokoju postanowiliśmy wybrać się do restauracji oddalonej o 50 metrów od naszego hotelu, ponieważ nadal padało.

Zamówiliśmy sałatkę, pizzę dla każdego z nas oraz butelkę wina. Jak przyszliśmy to w knajpie nie było nikogo. Pan zaprowadził nas na górę i za chwilę zaczęli dochodzić inni goście. Wreszcie zrobiło się tłoczno i szef rozsadzał wszystkich do wspólnych stolików. Atmosfera była bardzo fajna, po przyniesieniu dania czekał aż zrobię mu zdjęcie (oczywiście mnie instruował żeby je robić) także się nieźle naśmialiśmy i spędziliśmy miły wieczór.

Neapol
Ristorante Pizzeria Azzurra

Sałatka składała się z sałaty, kukurydzy, pomidorów i chyba 20 gramów soli. Tak przesolonych warzyw nigdy nie próbowałam! Pizza była smaczna i tania, bo moja kosztowała 3, a Piotra 4 euro. Wino, jak wszędzie we Włoszech, było przepyszne! Szkoda tylko, że podane w plastikowych kubkach.

Niestety zgubiłam paragon i nie podam Wam kwoty jaką zostawiliśmy w tej knajpie, ale o ile mnie pamięć nie myli to było to około 20-25 euro razem z coperto i napiwkiem.

Fantasia Gelati

Lody we Włoszech są fantastyczne! Tak samo smakowały we Francji na Lazurowym Wybrzeżu. Ja zawsze sięgam po smaki takie jak pistacja i coś z kinderków. Piotr za to uwielbia wanilię i snickersa.

Myślę, że większość lodziarni będzie dobra. My zaszliśmy do pierwszej lepszej i się nie zawiedliśmy.

Neapol
Fantasia Gelati

Za dwa lody z dwoma smakami (rozmiar medium) zapłaciliśmy 6 euro.

Gran Caffe Gambrinus

Poszliśmy tam z Waszego polecenia żeby spróbować caffe’ nocciola, czyli kawy z kremem z orzechów laskowych.

We Włoszech bardzo często naliczane jest coperto. Tutaj kawa przy barze kosztowała 2,5 euro, a przy stoliku już 6. Wzięliśmy jedną na pół i bardzo się cieszyliśmy, ponieważ była okropna w smaku i zdecydowanie całej sama bym nie wypiła.

Warto przekonać się na własnej skórze, czy ta kawa nam posmakuje, albo spróbować czegoś innego z bardzo szerokiego menu tej niezwykle popularnej kawiarni.

Neapol: podsumowanie

Neapol nie jest typowym europejskim miastem. Słyszałam o nim bardzo skrajne opinie: jedni go kochają, a inni nienawidzą. Wiedziałam, że muszę na własnej skórze przekonać się, co takie miasto ma do zaoferowania.

Jest ciekawe, nietypowe, interesujące, pełne kontrastów i historii. Nie pokochałam go, ale też nie znienawidziłam. Nie będę marzyć o powrocie do niego, ale wizyta w nim była niesamowitym doświadczeniem.

Po jednym dniu napisałam krótkie spostrzeżenie o tym jak odbieram Neapol. Znajdziecie je poniżej. W komentarzach możecie dać znać co sami polecacie, jak odebraliście Neapol albo zapytać o cokolwiek związanego z podróżą.

Podziel się opinią

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

24 komentarze

  1. Bardzo przydatny wpis, sama rozważałam wyjazd do Neapolu, jednak zdecydowałam się na Mediolan i muszę przyznać, że po przeczytaniu tego wpisu trochę żałuję.
    PS. Obserwuję Cię na instagramie od czasu wpisu o Tobie na blogu Być Idealną i kibicuję abyś pisała więcej ciekawych treści tutaj 🙂

    • O kurczę to już kilka dobrych lat! Bardzo dziękuję 🙂
      Myślę, że jeszcze niejedna podróż przed Tobą, więc pewnie Neapol również odwiedzisz 🙂 My też właśnie wybieraliśmy pomiędzy Napolem, Mediolanem, Pizą i Barceloną 🙂
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz! 🙂

  2. Dziękuję za ten tekst 🙂 jeśli mogę zapytać, to czy plażowaliscie i kapaliscie się o tej porze roku?

    • Nie mieliśmy tego w planach i tego nie robiliśmy, ale reszta spokojnie się kąpała i plażowała 🙂 ale nie codziennie bo 2/7 dni mieliśmy deszcz

  3. Mega fajnie wszystko opisałaś, bardzo przyjemnie się czytało, momentami miałam wrażenie jakbym to ja była tam razem z wami. Czekam na kolejny wpis! Buziaki

  4. Hej,lubię Twojego bloga i uważam,że robisz super robotę. Jednakże dla mnie ten tekst jest strasznie sztywny i trochę nudny. Byłam tam wiele razy i na pewno gdybym nie była i to przeczytała,to by mnie nie zachęcił zupełnie. Zabrakło w tym zupełnie takiego smaku,kolorów,pasji i opisu tego otaczającego piękna,które można tam znaleźć na każdym kroku. Natomiast wiadomo,każdy ma swoją opinię i nie ma co z tym dyskutować:)

    • Dzięki za opinię 😉 Spędziłam w Neapolu jedynie kilkanaście godzin, nie znalazłam tam ujmującego piękna, którym mogłabym się fascynować, no ale tak jak napisałaś: każdy ma prawo do swojej opinii 😉

  5. Jak poprzednie wpisy czyta się przyjemnie, tak temu jakby coś brakowało. Niemniej jednak przeczytałam, wpis bardzo przydatny. Mam nadzieje, ze kolejny będzie pisany w trochę innym stylu.

    • Ten wpis jest zupełnie o czymś innym 😉 Jeśli są jakieś uwagi to proszę je dokładnie określić. Byłabym wdzięczna za zdefiniowanie co oznacza „Coś brakowało”, ponieważ w głowie mam teraz jeden wielki znak zapytania 🙂 Pozdrawiam

  6. Musiałam duża część tekstu pominąć, bo nie jest to dobrze napisane. Człowiek umiera z nudy w połowie czytania. Trochę jak pamiętnik z wyjazdu. Ludzi czytając ciekawi Neapol, nie czyjeś życie.
    Pozdrawiam i mam nadzieję że druga część będzie lepsza bo nie ukrywam że czekałam na tę i się zawiodlam 🙂

    • Jeśli kogoś ciekawi Neapol to raczej nie powinien szukać informacji o nim na blogu osoby, która spędziła tam kilkanaście godzin 🙂 Ja opisałam swoje doświadczenia, hotel w którym się zatrzymałam, restauracje do których wstąpiłam coś zjeść i punkt widokowy na który weszłam 🙂

  7. Według mnie post czyta się super,ciekawe i potrzebne są takie wiadomości. Wiadomo, że opinie są subiektywne, ale chyba o to właśnie chodzi.

  8. W Neapolu byłam tylko raz i dzięki Twojemu opisowi z przyjemnością przeniosłam się oczami wyobraźni tam ponownie 🙂 Jest dokładnie taki jak piszesz…śmierdzi a jednocześnie fascynuje swoim urokiem i niepowtarzalnością❤ Ps.piszesz świetnie i dzięki temu znów chcę tam zawitać ❤

    • Dziękuję! No właśnie to jest w tym mieście takie dziwne i niepowtarzalne. Duże europejskie miasto, a Ty tam stoisz i się zastanawiasz czy na pewno, czy nikt się nie pomylił 😀

  9. Fajnie się czyta. Spora garść informacji. Dziękuje i pozdrawiam.

  10. Ja zawsze jak jestem na „wakacjach” to tęsknię za ulubionym jedzeniem w Polsce po pewnym czasie 🙂 chociaż nie ukrywam że w Warszawie jest moja ulubiona restauracja właśnie z pizzą neapolitańską- której brzegi są zawsze lekko przyrumienione 🙂 A tak poza tym Lelcia- ludzie zawsze się będą czepiać o wszystko i zawsze. Co do kuchni ja też zawsze „wybrzydzam” mam swoje ulubione smaki i nie muszę wszystkiego lubić 🙂 Buziaki i miłego dnia 🙂

    • Mi może nie do końca chodziło o to, że tęsknię za tym co jem w domu, ale spodziewałam się czegoś innego, a jedyne co mnie tak bardzo pozytywnie zaskoczyło to smak sosu pomidorowego, no takiego w Polsce nie uraczysz! 😀

  11. Zdjęcia super! Aż mi się zachciało znowu na wakacje! 😁 W Neapolu jeszcze nie byłam ale ciekawi mnie to miejsce! Pozdrawiam 🙂

    • Uważam, że jest „inne” i chyba warte zobaczenia 😉 A jak komuś się w samym Neapolu nie spodoba to dookoła jest masa innych ciekawych miejsc 🙂 Każdy znajdzie coś dla siebie! 🙂

  12. Niezbyt przyjemnie czyta się tego ‚bloga’, a przerobione zdjęcia wyglądają bardzo sztucznie.