Rzym naszymi oczami

W dzisiejszym wpisie podzielę się z Wami praktycznymi wskazówkami z naszego kilkudniowego wypadu do Rzymu. Wybraliśmy się tam z rodziną w ramach prezentu bożonarodzeniowego. Myślę, że to świetny pomysł i warto podarować bliskim takie przeżycia zamiast kolejnego swetra czy książki.

Kiedy przyszło mi planować wyjazd do miasta, w którym dotychczas nie byłam, a w dodatku miałam „przewodzić” 7-osobowej grupie dopadło mnie lekkie przerażenie. Tym bardziej, że najmłodsza osoba ma 17, a najstarsza 84 lata.

Ja lubię jak wszystkim się podoba i są zadowoleni. Przy wyborze restauracji stresowałam się, że komuś nie posmakuje, przy planowaniu trasy przejścia: że nie każdego zachwycą widoki albo będzie dużo schodów do pokonania. Mimo wszystko mam nadzieję, że każdy z nas będzie miło wspominać ten czas!

Ubezpieczenie przed wyjazdem

Zacznę od nieprzyjemnej, ale bardzo ważnej kwestii. Pamiętajcie, żeby przed wyjazdami zagranicznymi się ubezpieczać! Koszty nie są duże, a zabezpieczenie spore. Nam za 7 osób (w tym dwie po 65. roku życia) wyszło 170 złotych.

Loty do Rzymu

Niestety, ale z Gdańska do stolicy Włoch nie kursują żadne tanie linie. Mieliśmy do wyboru dwie opcje:
– wylot z Modlina na lotnisko Ciampino (~15 km od Rzymu), które można uznać za taki odpowiednik Modlina, przewoźnik: Ryanair
– wylot z Chopina na lotnisko Fiumicino (~30 km od Rzymu), przewoźnik: Wizzair

Ze względów logistycznych oraz ekonomicznych wybraliśmy Modlin. Już Wam tłumaczę dlaczego:

  • wylot mieliśmy w godzinach szczytu, przebijanie się o takiej porze przez warszawskie korki nie było nam na rękę
  • Modlin jest zdecydowanie bliżej Gdańska niż lotnisko Chopina
  • Ryanair miał lepszą cenę biletów, ponieważ przy 7 osobach nie obowiązywała zniżka Wizz Discount Club

Cena lotów do Rzymu

Koszt biletu za osobę w dwie strony wyniósł 225,60 zł. Dodatkowo trzem osobom wykupiliśmy dwa bagaże podręczne w cenie 135,34 zł w dwie strony, wtedy ich bilet kosztował 360,94 zł.

Ryanair jakiś czas temu zmienił regulamin i zmniejszył rozmiar bagażu podręcznego. Specjalnie na ten lot kupiłam plecaki na Allegro, zapłaciłam po 35 złotych za sztukę. Przed użyciem musiałam je wyprać, bo strasznie śmierdziały, ale moim zdaniem spełniły swoje zadanie: okazały się naprawdę pakowane. Niestety oprócz nieprzyjemnego zapachu co chwilę wypadały paski regulujące długość rączek. Mi to bardzo nie przeszkadzało, ale Piotrek dostawał szału i powiedział, że ostatni raz ich użył.

Transport z lotniska

Z lotniska do cetrum można dojechać na kilka sposobów. Przez wylotem przeanalizowałam wszystkie i wybrałam autokar Terravision. Jest to najdroższa opcja, ale komfortowa i akurat odjazd autobusu był idealnie zgrany z naszym przylotem. Przejazd trwał około 50 minut. Bilety można było kupić on-line albo od razu po wyjściu z terminala. Z lotniska dojeżdża on do Roma Termini, czyli dworca głównego.

Cena za bilet w jedną stronę: 5 euro
Cena za bilet w obydwie strony: 9 euro

Jeżeli szukacie czegoś tańszego to sprawdźcie ATRAL oraz autobus podmiejski, który dojeżdża do stacji początkowej metra.

Nocleg w Rzymie

Po zarezerwowaniu biletów lotniczych od razu zabrałam się za szukanie noclegu. Chciałam znaleźć coś wyjątkowego, co nie będzie stanowiło dla nas jedynie miejsca noclegowego. Wiedziałam, że będziemy tam jeść rodzinne posiłki (chociażby śniadania) oraz spędzać wieczory.

Na airbnb znalazłam prawdziwą perełkę! Mieszkanie, które zachwyciło mnie na zdjęciach, a później również i w rzeczywistości.

Źródło: https://www.airbnb.pl/rooms/24323565?source_impression_id=p3_1580406884_7wUN6rDLv17yvOXx

Korzystając z mojego linku polecającego możecie zarezerwować nocleg przez airbnb ze zniżką -100 złotych.

Mieszkanie było ogromne, miało 5 sypialni, 2 łazienki, kuchnię oraz ogromny salon. Przeznaczone jest dla maksymalnie 9 osób. Każdy z nas miał swoją prywatną strefę (chociaż jedna sypialnia jest przechodnia). Mogliśmy również spędzać wspólnie czas w ogromnym salonie. W naszym wypadku było to o wiele lepsze rozwiązanie niż hotel. Największy plus za wystrój, bardzo wygodne łóżka oraz bliskość metra (stacja: Vittorio Emanuele)!

Warto dodać, że w Rzymie płaci się również podatek turystyczny, który zazwyczaj nie jest wliczany w cenę kwatery.

Podatek za jedną noc od osoby wynosi 3,5 euro (kwatera prywatna). U nas za wszystkich wyszło 98 euro, więc warto się przygotować na taki dodatkowy wydatek. W hotelach jest to od 3 do 7 euro (w zależności do standardu).

Za 4 noce w tym przepięknym miejscu zapłaciliśmy 3074 zł plus podatek. Koszt na osobę to około 125 złotych za dobę.

Komunikacja miejska w Rzymie

Miasto jest bardzo dobrze skomunikowane. Mamy dwie linie metra, które dojeżdżają do większości zabytków. Jest przystanek przy Watykanie, fontannie di Trevi czy Colosseum. Po mieście można się również poruszać pieszo, tym bardziej, że nie są to ogromne odległości. Ja korzystałam z Google Maps i wszędzie doszliśmy bez problemu.

Cena biletu uprawniającego nas do przejazdu wszystkimi środkami komunikacji miejskiej przez 100 minut od skasowania to 1,5 euro. Można oczywiście kupić bilet 24, 48 czy 72-godzinny (nam się to nie opłacało).

Jedyny problem mieliśmy z dotarciem z Watykanu na Zatybrze i z Zatybrza do domu. Mogliśmy wracać pieszo albo jechać autobusami/tramwajami z przesiadkami. Ze względu na prababcię zamówiliśmy Free Now, co było bardzo wygodnym rozwiązaniem. Kurs trwał około 20 minut i kosztował nas 17,5 euro. Dla porównania transport publiczny trwałby około godziny (o ile autobus by przyjechał na czas), a jego koszt to 9,5 euro.

Gdzie zjeść w Rzymie?

Sami polecaliście mi mnóstwo knajpek i gdybym była sama z Piotrem to najprawdopodobniej uwzględniłabym je w swoim planie dnia. W naszej sytuacji ciężko to było zaplanować i raczej wybieraliśmy wszystko spontanicznie. Poniżej opiszę Wam miejsca, które polecam.

Trattoria Vecchia Roma

Jest to knajpa w której jedliśmy dwukrotnie, ponieważ znajdowała się niecałe pięć minut drogi od naszego mieszkania. Jedzenie było smaczne, obsługa rewelacyjna, a wino przepyszne!

Naprawdę panował tam niesamowity klimat, codziennie udawało nam się przychodzić tuż przed największą kolejką (otwierali się o 19:00). Nasze wieczorne posiłki w tym miejscu to jedno z moich najmilszych wspomnień z tego wyjazdu. Każdy roześmiany, ochoczy do rozmowy, popijający wino i zajadający się makaronem!

Ceny były przystępne, za posiłek wraz z winem wychodziło nam 12-15 euro od osoby. Zdecydowanie najlepsza knajpa do jakiej trafiliśmy i najsmaczniejsze pasty!

Nannarella

Na Zatybrzu trafiliśmy do restauracji Nanarella, która na TripAdvisor ma ponad 10 tysięcy opinii! Chętnych na posiłek w tym miejscu było sporo, więc odstaliśmy swoje w kolejce. Na szczęście ten czas umilało nam prossecco.

Jedzenie było bardzo smaczne, obsługa przemiła. Cena za posiłek około 10-15 euro.

Lemongrass Gelato

Jeśli będziecie wybierać się do Watykanu to koniecznie zajrzyjcie do tej lodziarni! Zlokalizujecie ją przy głównej drodze prowadzącej ze stacji metra Ottaviano na Plac Świętego Piotra. Pistacja, banan, oreo czy wanilia z pewnością zdobędą Waszą sympatię! O ile mnie pamięć nie myli to za naprawdę sporego loda (z mieszaniem smaków) płaciliśmy 4 euro.

Kulinarne niewypały

Oczywiście nie obyło się bez wpadek:

  • Tiberino na Wyspie Tyberyjskiej: najgorsze lody jakie jadłam we Włoszech! Nikomu z naszej grupy nie smakowały.
  • Cucina Pepe: restauracja polecona przez naszego hosta, poszliśmy tam wieczorem, żeby wszyscy się przekonali jak smakuje włoska bruschetta. Zamówiliśmy aż 10 sztuk i dostaliśmy zwęglony chleb przykryty pomidorami… Oczywiście zawołałam kelnera i powiedziałam, że tego nie zjemy. Wyszliśmy bez płacenia 30 euro. Ponad 120 złotych za spalone tosty? Sorry, ale nie.

Watykan

Watykan odwiedzaliśmy dwa dni z rzędu. Aby dostać się na teren tego małego państwa nie potrzeba dokumentów.

Muzea Watykańskie

W sobotę wybraliśmy się do Muzeów Watykańskich. Bilety kupiłam wcześniej przez oficjalną stronę [KLIK], aby ominąć kolejki. Możecie mi wierzyć lub nie, ale nawet w styczniu były ogromne. W niedziele około 11:30 sznur ludzi miał prawie kilometr długości!

  • 17 euro: bilet normalny
  • 8 euro: bilet ulgowy (do 18 roku życia)
  • 4 euro: opłata za kupienie jednego biletu on-line

Patrząc na to, co można zobaczyć w muzeum cena jest niewielka. Jeśli chcecie wycisnąć z tej wizyty tyle ile się da, to koniecznie weźcie przewodnika. My jedynie przespacerowaliśmy się po części kompleksu, ponieważ było strasznie dużo ludzi.

Muzeum Watykańskie

Największe wrażenie zrobił na nas oczywiście wszechobecny przepych, ale również dzieło polskiego malarza Jana Matejki. Najbardziej rozczarowująca była Kaplica Sykstyńska: ciemna i przepełniona ludźmi do tego stopnia, że ledwo można było się w niej poruszyć.

Plac Świętego Piotra

Po niecałych dwóch godzinach spędzonych w muzeach skierowaliśmy się w stronę Planu Świętego Piotra oraz Bazyliki. Wejście tam jest bezpłatne, jednak pamiętajcie o kolejkach do kontroli bezpieczeństwa. Wygląda ona bardzo podobnie jak na lotnisku. Nie wniesiecie ze sobą wody ani piwa, jak to próbowali zrobić rodacy przed nami (przy ochroniarzach mnóstwo butelek i kilka puszeczek Łomży). W normalne dni kontrola jest przed wejściem do Bazyliki, a w niedzielę była już przed wejściem na Plac Św. Piotra (ze względu na Anioł Pański, później do Bazyliki wchodziło się już bez kolejki).

 Plac Św. Piotra Watykan

Kolejka do kontroli wydaje się być długa, jednak my wykorzystaliśmy ten czas na robienie zdjęć. W Bazylice panował niesamowity tłok i ścisk, a główny punkt naszej wycieczki, czyli grób Jana Pawła II był tego dnia niedostępny dla turystów. Wróciliśmy więc również w niedzielę przed 12:00, aby zobaczyć Franciszka i pomodlić się przy miejscu spoczynku Papieża Polaka.

Przed swoim wyjazdem szukajcie w sieci informacji o obecności Papieża w Watykanie. Udział we wspólnej modlitwie i błogosławieństwu jest bezpłatny.

Punkt widokowy

Bazylika Świętego Piotra oferuje wjazd na kopułę skąd rozpościera się przepiękny widok na Rzym i Watykan. Na górę można się dostać na dwa sposoby:

  • wyłącznie schodami, należy wtedy zapłacić 8 euro
  • windą, a później schodami, koszt bilety wzrasta do 10 euro

Nam zależało na czasie i wybraliśmy windę. Trasa dla sprawnych osób, ponieważ schodów mimo wszystko jest około 300, a do tego droga jest bardzo wąska. Po drodze mijałam sporo osób, które najprawdopodobniej miały ataki paniki związane z uczuciem klaustrofobii.

widok z kopuły na Watykan
Widok z kopuły po przełożeniu aparatu przed kraty 🙂

Ważne! W tym miejscu można płacić jedynie gotówką, więc się na to przygotujcie!

Zwiedzanie Rzymu

Nasze zwiedzanie to spacerowanie. W sobotę po 21:00 zrobiliśmy dwugodzinny spacer zahaczając o fontannę Di Trevi, Schody Hiszpańskie i Colosseum.

Colosseum Rzym

W poniedziałek w ciągu dnia zobaczyliśmy Colosseum, Forum Romanum, pomnik Wiktora Emanuela II, fontannę di Trevi oraz bazylikę Santa Maria Maggiore. Zastanawialiśmy się nad skorzystaniem z autobusu „hop on hop off”, jednak z obawy przed przeziębieniem zrezygnowaliśmy z tej opcji.

Nam takie przejście się po mieście w zupełności wystarczyło. Nie daliśmy jednak rady zobaczyć kilku punktów, między innymi Zamku Św. Anioła oraz Panteonu, a także odwiedzić ogrodów Borghese. Dlatego do Rzymu pewnie jeszcze wrócimy.

Tak jak Wam wcześniej pisałam, dla mnie w tym wyjeździe najważniejsze było to, że mogłam spędzić czas z bliskimi. Bez żadnego pośpiechu, gotowania czy sprzątania. Wspólne kolacje z włoskim winem, wieczorne rozgrywki w Rummikub, a do tego spacery po urokliwym Rzymie. To dla mnie definicja udanego wyjazdu!

Pogoda

Jak na styczniowy wyjazd to było niesamowicie ciepło. Od 12 do 15 stopni, głównie słońce, ale też trochę deszczu (przeważnie w nocy). Zabrałam ze sobą swetry, lekki płaszcz, ale chodziłam też w sukienkach. W ciągu dnia ocieplane botki były słabym pomysłem, ale wieczorem sprawdzały się idealnie.

Pamiętajcie, żeby sprawdzać pogodę tuż przez podróżą, ponieważ jest zmienna.

Jak płacić w Rzymie?

Transakcje bezgotówkowe są szybkie i wygodne, jednak wybierając się do Rzymu trzeba zaopatrzyć się również w trochę banknotów, ponieważ w małych sklepikach, a także niektórych atrakcjach nie można płacić kartą.

Przed wyjazdem zamówiłam kartę Revolut, ponieważ słyszałam o niej dużo dobrego. Miałam dosyć wymieniania pieniędzy w kantorze, zastanawiania się czy tyle mi wystarczy, no i oczywiście przepłacania.

Revolut ma świetne kursy walut, prowadzenie konta jest darmowe, a zamawiając kartę z mojego linku polecającego otrzymujecie również darmową kartę!

Co najbardziej mi się podoba w Revolucie?

  • wpłacałam na konto 1000 złotych, podczas płatności wszystko samo ulegało przewalutowaniu po naprawdę korzystnym kursie (w weekendy kursy mają lekką prowizję)
  • mogłam wyciągać pieniądze z bankomatu bez żadnej dodatkowej opłaty (uważajcie na euronet, u nich prowizja wynosi 3,95 euro, ale przed zatwierdzeniem operacji jesteście o tym informowani)
  • przelewy robiłam ze swojego polskiego konta w dosłownie 2 sekundy

Oczywiście jest jeszcze wiele zalet, a także wariantów karty, o których warto poczytać. Ze mną Revolut zostaje na stałe, tym bardziej, że nic mnie to nie kosztuje.

Co nas rozczarowało?

Z pewnością Zatybrze. Byłam przygotowana na dużo więcej, nawet się zastanawiałam czy przypadkiem nie zabłądziliśmy. Praktycznie wszystkie budynki były pokryte bohomazami, a samochody stały dosłownie wszędzie. Na szczęście wynagrodziło nam to dobre jedzenie.

Jadąc do Rzymu trzeba być też przygotowanym na wszędobylskie śmieci, szczury oraz bezdomnych śpiących w kartonach czy też pod grubymi kołdrami. Ten widok zszokował szczególnie moją prababcię: na odcinku 50 metrów spało kilkanaście osób i to nie tylko przy jednej uliczce (okolice Piazza Vittorio Emanuele II).

Dodatkowo bardzo irytujący okazali się nagabywacze. Nie spodziewałam się ich aż tylu. Zaczepiali nas dosłownie co chwilę. Jedna osoba potrafiła podejść nawet 5 razy z pytaniem „selfistick? powerbank?”. Ostatniego dnia byłam tym już naprawdę zmęczona, było chyba gorzej niż w Egipcie.

Koronawirus w Rzymie

Podczas naszego pobytu zaczynało być o nim głośno. Na ulicach mijaliśmy ludzi w maseczkach. Z tego co orientuje, dzisiaj stwierdzono obecność wirusa u dwóch turystów z Wuhan znajdujących się w Rzymie.

Wskazówki ze szczerego serca

Na sam koniec podzielę się z Wami kilkoma wskazówkami, które ułatwią Wam wyjazd:

  • uważajcie na kieszonkowców, jak w każdym większym mieście są oni aktywni
  • na piesze wycieczki, szczególnie w okolice Watykanu, zabierajcie ze sobą mokre chusteczki: prawdopodobieństwo, że spadnie na Ciebie ptasia kupa jest bardzo, ale to bardzo wysokie
  • jeżeli chcecie dużo zwiedzać i jeździć to sprawdźcie kartę Roma Pass
  • podróżując z osobami starszymi zastanówcie się nad wykupieniem przejazdu autokarem hop on hop off
  • pamiętajcie o coperto, które nie jest napiwkiem, a opłatą za nakrycie stolika, jest wliczane do rachunku, a jego wysokość znajdziecie w menu
  • przygotujcie się na dodatkowy koszt związany z podatkiem turystycznym
  • dobre lody znajdziecie w Gelateriach (lodziarniach), raczej omijajcie bary w których do zjedzenia są również inne dania, lody mogą być wtedy zwyczajnie niedobre

Podsumowanie

Mam nadzieję, że chociaż jedna z przedstawionych informacji będzie dla Was przydatna. Podsumowując wszystkie nasze wydatki: koszt wyjazdu na jedną osobę to około 1500 złotych. We Włoszech spędziliśmy 3 całe doby i wieczór w dniu przylotu.

Rzym może nie skradł totalnie mojego serca, ale z pewnością ten wyjazd zostanie w mojej pamięci na zawsze. Doceniajcie swoich bliskich i spędzajcie z nimi czas!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

2 komentarze

  1. Dzięki Lelcia! Jak zawsze szczera i w punkt, planujemy Rzym w przyszłym roku i na pewno bliżej wyjazdu tu wrócę! :*