Adopcja psa

Skąd taka decyzja?

W połowie 2017 roku zaczęliśmy rozglądać się za mieszkaniem (o tym na jakie się zdecydowaliśmy możecie przeczytać tutaj). Wiedzieliśmy, że chcemy się tam wprowadzić nie we dwójkę, a w trójkę, razem z czworonożnym przyjacielem. Na początku zgodnie stwierdziliśmy, że kupimy bostona albo buldoga.

O adopcji nie było mowy… do pewnego momentu. Czyli poznania Oli i Pawła, a także ich dwóch adoptowanych dziewczyn: Bajki i Kropki. Obydwie pochodzą z Fundacji dla szczeniąt Judyta.

Kropka (na zdjęciu) przez kilka pierwszych miesięcy swojego życia mieszkała na wysypisku śmieci. Dodatkowo niestety jest głucha.

To z jaką miłością Ola z Pawłem o nich opowiadali, jak bardzo chwalili Fundację, jak namawiali nas do wizyty. No nie mogłam się oprzeć i takim oto cudem spośród wielu psiaków wybraliśmy… 6-miesięczną Franię.

Frania, suczka, która miała być przez nas pierwotnie adoptowana.

Pewnie wiele osób się teraz zdziwiło, bo nasz psiak nazywa się Bolek, jednak to nie na niego trafiliśmy na samym starcie.

O wszystkich procedurach adopcyjnych możecie poczytać na stronie Fundacji, tam też podany jest telefon do Dziadka, z nim trzeba odbyć poważną rozmowę, pokazać, że jest się gotowym na przyjęcie pod swój dach małego kundelka.

Co z Franią?

No właśnie. Przed świętami Bożego Narodzenia mieliśmy wizytę przedadopcyjną. Na święta wyjeżdżaliśmy z całą rodziną w góry, do Zakopanego. W drodze powrotnej mieliśmy w planach zajechać do Warszawy po Franię, która przebywała tam w domu tymczasowym. 

Przed samą wizytą strasznie się stresowałam, zajechałam do sklepu zoologicznego, kupiłam smakołyki i zabawkę. Kocyk mieliśmy przygotowany w samochodzie. Po kilku godzinach w trasie wreszcie przyjechaliśmy po naszego wymarzonego pupila. Całą drogę w głowie miałam zakodowanego psiaka, który będzie lizał mnie po twarzy i merdał ogonkiem na mój widok.

Rzeczywistość jednak była inna. Frania nie dała nam się nawet pogłaskać, nie chciała się z nami bawić. Ledwo dała poprowadzić się na smyczy. Była strasznie nieufna i cały czas siedziała przy swoim Panu. Szczerze pojawiło się we mnie milion różnych emocji. Z jednej strony chciałam dać temu psiakowi dom, a z drugiej nie chciałam go zabierać z miejsca, które on za swój dom uważa, w którym spędził już dwa miesiące swojego życia. Chciałam zabrać ją do samochodu, ale wiedziałam, że będzie piszczeć, że nie będzie chciała z nami jechać. Pan z domu tymczasowego też nie chciał nam jej tak łatwo oddać. Słyszałam jak pięknie o niej mówi, jak opowiada ile pracy włożyli razem z partnerką w jej oswojenie. Mówił, że bardzo boi się ludzkich rąk, ponieważ została wyciągnięta przez strażaków z lisiej nory. Lubiła ciszę, spokój. My nie jesteśmy cisi, ani spokojni, niestety Frania do nas nie pasowała.

Umówiliśmy się, że wszystko mamy przemyśleć i jeśli się zdecydujemy się na adopcję, to on przywiezie Franię do Gdańska i zobaczymy jak zachowa się u nas w domu. Wyjdę na egoistkę, ale wiecie, nie tak to sobie wyobrażałam. Podczas naszej kilkugodzinnej wizyty usłyszałam, że gdyby Frani nikt nie zechciał, to chyba u nich zostanie, bo naprawdę wywiązała się między nimi więź. I wiecie co? To był dla mnie impuls, znak, że Frania już ma dom. Już ma miłość, już ma właścicieli, już ma swoje miejsce. Ze łzami w oczach zadzwoniłam do Fundacji. Powiedziałam, że nie mogę rozdzielić Frani z jej „tymczasowymi” właścicielami, że nie jestem na to gotowa. W odpowiedzi otrzymałam zaproszenie pod Sochaczew, gdzie znajduje się Judyta. Pojechaliśmy tam bez zastanowienia, chociaż było już chyba po 22.

Jak wyglądała wizyta w Fundacji?

Bardzo żałuję, że nie miałam ze sobą kamery. Bo słowa nigdy nie oddadzą tych emocji. Jednak w sieci znalazłam filmik, który przekaże Wam jak wygląda wizyta w Judycie, wzrokowcy może nawet wychwycą małego Bolka.

https://www.facebook.com/TVPLWD/videos/1769923953040276/?hc_ref=ARRpInMOsJ6R5d3BpZn0oNjJQp2jnk-bG2IUWBXICOYWSH5_6zbURSrk1xiapFKFQWc&xts__[0]=68.ARC4JS6bcDVaK6DaExe50JW3nAIDORKHLm_UjiITHfvzZOTNsZ2bDaELHTIUnuj24yLu_Y1G1Zhd1hn8c3Ar8Ef-W3JkpGOgdrFfvSbh68HqC_zWf3Hqp5ld0bF53Jak-0ObP-y7b5sdtlQMjsT8gvZ-BQnvZn_6CcEtRz-9tP_5IQLrOE7jPg&__tn=FC-R

 

Kiedy zajechaliśmy na miejsce przywitał nas Dziadek, chwilę porozmawialiśmy i poszliśmy za nim do budynku, żeby zobaczyć psiaki. Znajdowały się w klatkach wyłożonych czystymi podkładami higienicznymi. Spały wtulone w siebie, obok ulubionych zabawek. Naprawdę miały świetne warunki i na pierwszy rzut oka było widać, że fundacja powstała z miłości do czworonogów.

Kiedy weszliśmy do środka od razu zwróciły na nas uwagę i się zaczęło. Dosłownie słyszałam: „wybierz mnie!”, „zobacz jaki jestem super!”, „będę Twoich najlepszym przyjacielem!”. Wszystkie chciały być głaskane, każde z nich chciało trafić do nowego domu. Tak bardzo ciężko było się zdecydować na tego jednego. Do momentu, aż nie została otworzona klatka, z której mały pimpek wyleciał jak z procy i zaczął mnie lizać po twarzy. Jak się domyślacie to właśnie był Bolek.

Bracia Bolka

Od początku chcieliśmy małą suczkę, taką która osiągnie maksymalnie 10 kilogramów. Wyszłam z Fundacji niosąc na rękach psa, który w wieku 3 miesięcy ważył prawie 5 kilo. Dzisiaj mamy już 26 na liczniku.

Mały Bolek z Polą, suczką moich rodziców.

Pierwsze miesiące

Były naprawdę ciężkie. Bolek dał nam nieźle popalić. Od pierwszej nocy chciałam uczyć go, aby spał obok łóżka, ale mój plan legł w gruzach.

Oczywiście Piotrek zrobił awanturę i powiedział, że pies ma spać w łóżku.
Osobiście uważam, że rano wyglądają jak niesamowite słodziaki.

Gorsze jednak było jego sikanie. Na łóżko. Na pościel. Szczerze, to nie nadążałam z wstawianiem pralek. Za każdym razem kiedy tylko rozścielałam łóżko, Bolek na nie wskakiwał i sikał i tak codziennie. Umówiliśmy się nawet z behawiorystką, która po dwugodzinnej rozmowie, na pytanie: „to jak wreszcie mamy go tego oduczyć?” odpowiedziała mi: „proszę nie wpuszczać go na łóżko”. Po jakimś czasie mu przeszło.

Na początku słodkie oczka, a później sikanie gdzie popadnie.
Tak wyglądały nasze wieczory z Bolkiem.

Bardzo szybko nauczył się załatwiać swoje potrzeby na podwórku. Jest to z pewnością zasługa mojego tryby pracy, siedziałam z nim w domu cały czas i kiedy tylko widziałam że zbliża się do maty brałam go na ręce i pędziłam na dwór.

Tak pracowałam przez pierwsze dni.
Pierwsze spacery.
Model w bluzie Adidoga.

Oprócz osikiwania nas przed snem Bolek lubił też gryźć po twarzy. Tego też go dosyć szybko oduczyliśmy zwyczajnie odstawiając go do łazienki na 30 sekund, aż się uspokoi, bądź odchodząc od niego i traktując go jak powietrze. 

Lubił też zjeść bądź wytarzać się w kupie, ale na szczęście mu to przeszło po probiotykoterapii.

Brudny pies to szczęśliwy pies.

Od małego dostawał mnóstwo zabawek. Przerobiliśmy chyba wszystko i wydaliśmy na to miliony monet.

Szczególnie polubił się z matą węchową.
Do dzisiaj lubi wszelkie zabawy, w których chodzi o jedzenie.

W ciągu tego roku dał nam mnóstwo powodów do radości. Dał swoją bezgraniczną miłość. To naprawdę cudowne uczucie, kiedy psiak porzucony na cmentarzu, którego nikt nie chciał, o którego nikt nie dbał, dostaje swoją drugą szansę.

Razem spędziliśmy Sylwestra.
Codziennie moja twarz jest lizana kilkadziesiąt razy. 

Dlaczego szczeniak?

Dostawałam od Was dużo pytań. Dlaczego zdecydowaliśmy się na szczeniaka, skoro w schroniskach jest tak dużo niechcianych, dorosłych psów.

Nie mieliśmy doświadczenia z psiakami. Chcieliśmy wziąć szczeniaka, żeby od początku mieć wpływ na jego wychowanie i charakter. To nic złego, że nie pomogliśmy dorosłemu psu. Pomogliśmy temu, któremu byliśmy w stanie pomóc i na którego byliśmy gotowi.

Chciałam być z moim pierwszym psiakiem od samego początku.

Jak wygląda nasze życie dzisiaj?

Dzisiaj Bolek jest już rocznym psem. Jest niesamowicie wierny i przywiązany do mnie i Piotrka. Kiedy jedno znika z pola widzenia robi aferę. Czeka na powrót Pana z pracy. Codziennie lubi się „bolkować”, czyli miziać na łóżeczku. Spacerujemy po kilka godzin dziennie, mamy swoją osiedlową paczkę, z którą się spotykamy. Naprawdę psiak w domu przyniósł nam wiele radości, ale też obowiązków. Niemniej jednak uważam, że to jedna z lepszych decyzji w moim życiu.

Ulubioną aktywnością Bolka jest bieganie i skakanie za piłeczką oraz pływanie za patykiem.
Uwielbiamy spędzać wspólnie czas na świeżym powietrzu. Podczas tego meczu Bolek skutecznie zabierał piłkę mojemu tacie, dzięki czemu nie strzelił gola.
Codziennie staramy się spędzać minimum 3 godziny na podwórku. W wakacje bywaliśmy nawet 5.
Bolek ma na Zaspie swoją psią paczkę. Tutaj tylko część psiaków, czasami jest ich nawet 15 na jednym spacerze.

Podsumowanie

Decyzja o adopcji psa to ogromna odpowiedzialność. Musisz mieć dla niego czas, serducho, cierpliwość i środki finansowe. Dzięki mojej pracy w warunkach domowych wiedziałam, że będę mogła mu poświęcić wystarczająco dużo czasu. Psiaka trzeba uczyć, wychowywać, wozić do weterynarza, karmić, kupować zabawki i smakołyki. Zanim podejmiecie decyzję o adopcji to przemyślcie ją 5 tysięcy razy. Czy z pewnością jesteście gotowi? Czy dacie radę wyjść na długi spacer przed pracą? Czy znajdziecie mu lokum, kiedy zechcecie pojechać na wakacje?

Za każdym razem, kiedy ktoś nas spotykał na spacerze, pytał się: „co to za rasa?”.
Nawet weterynarz zadał nam takie pytanie.
Z Piotrem śmieliśmy się, że „bolcza”, ale do dzisiaj zgodnie i dumnie odpowiadamy, że to Kundel Polski 🙂
Moja rodzina śmiała się też, że to Chart Lidzbarski.
#NIEKUPUJADOPTUJ

Ja całym serduchem podpisuję się pod akcją #niekupujadoptuj, na własne oczy widziałam sto bezdomnych maluchów, które czekają na dom. Miłości nie trzeba kupować z rodowodem, może być skundlona, taka jest najpiękniejsza.

Podziel się opinią

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

48 komentarzy

  1. A ja już pisałam prywatnie, komentowałam też gdzieś na facebooku i tutaj chętnie jeszcze raz potwierdzę: adopcja psa, to najlepsza decyzja, jaką można w życiu podjąć, ale bardzo odpowiedzialna, wymagająca dużo czasu i poświęcenia. Dzięki Wam poznaliśmy Fundację Judyty i po kilku miesiącach zabraliśmy do domu małego Hektora, który obecnie ma już trochę ponad 20 kg 🙂 Za to miłości codziennie daje nam chyba po 1000 kg albo więcej!
    Idą Święta i wiele osób niestety pod wpływem chwili kupuje szczeniaki dzieciom pod choinkę. Może warto byłoby też z Waszej strony nagłośnić ten temat i ostrzec przed podjęciem złej decyzji? Znam kilka przypadków, gdzie malutki, słodki labrador podarowany pod choinkę latem był wyprowadzany na spacer raz, może dwa dziennie. Na szczęście znalazł się nowy właściciel, który nadrabia stracony czas 🙂 Może krótkim postem udałoby się uratować jakiegoś psiaka? 🙂

  2. Super wpis! Ostatnio mieliśmy przykrą sytuację ze schroniskiem. Jako, że nasz kundelek był z nami 14 lat, właśnie z tego schroniska postanowiliśmy zaadaptować kolejnego psiaka, bo jakoś w rodzinnym domu brakowało jednego czworonoga (mamy też dwa koty). Wzięliśmy szczeniaka, jednego z 10 porzuconych,który był tam nieprawidłowo leczony. Po tygodniu wizyt u weterynarza, szczepionek, kroplówek, suczka nam zdechła😔 później okazało się, że kilka innych szczeniaków jest w podobnym stanie po złym podaniu leków na odrobaczenie… I ponownie było pusto w domu, wzięliśmy szczeniaka od rodzinki ze wsi. Ma ona około 3 miesięcy A mam wrażenie że jest z nami od lat. Zachowuje się jak małe dziecko, zjada wszystko co spotka, ale za nic w świecie bym jej nie oddała 😍 wystarczy, że przebiegnie I zacznie się cieszyć A humor sam się poprawia 😁 #niekupujadoptuj

    • Świetnie, że daliście kolejnemu pieskowi dom! Niestety podczas mojej wizyty w Fundacji dowiedziałam się, że schroniska często nieumiejętnie traktują i leczą szczeniaki, dlatego tak wiele maluchów niestety zdycha. Dlatego też powstała Judyta, która w 90% przypadków zajmuje się tylko szczeniakami. Pozdrowienia dla psiej rodzinki! 🙂

  3. Świetna decyzja, ja posiadam już dorosłego psa właśnie z jednego z takich przytulisk pod Tomaszowem Mazowieckim ulokowane gdzieś pośrodku niczego w głębi lasu, jak tam trafiła niestety nigdy się nie dowiedziałam.
    Ale teraz jest szczęśliwa z nami w domu.
    A co do nauki to i starego psa można nauczyć nowych sztuczek. 😉

  4. Piękny,ciepły,wzruszający wpis 😃😃❤️ są i przydatne informscje, jeśli ktoś chciałby się zdecydować na adopcję. Niech Bolek zdrowo rosnie! Prawdziwy z niego psi model 😎

    • Dzięki! Też się bardzo wzruszyłam dzieląc się z Wami historią Bolka i Frani. A Bolek to model bez wątpienia, jak tylko słyszy dźwięk robionego zdjęcia to od razu przychodzi i się interesuje 😀

  5. Ja mam kota. Wprawdzie jest już dorosły bo ma 3 lata ale dla mnie jest jak dzidziuś. Nie był moim wymarzonym maluchem, ale dostałam go pół roku temu od kolegi z pracy, któremu ciężko było się z nim rozstać i który wiedział że dam mu dobry dom. Nie sądziłam, że tak mocno go pokocham, ale Pączek dał mi tyle radości, że ciężko mi nawet wychodzić z domu bo chcę spędzać z nim jak najwięcej czasu. Plus to najgrzeczniejszy kot na świecie. Zwierzaki są świetne. Wydobywają z ludzi mnóstwo pozytywow.

    • Tak! Ja dzięki spacerom z Bolkiem poznałam bardzo fajnych ludzi. Sami z siebie się na ulicy przecież nie odzywamy, ale jak już idziemy z dwoma psami to zawsze znajdzie się temat do wspólnej rozmowy 🙂
      Pozdrowienia dla Ciebie i Pączka <3

  6. nie.taka.fit.kamcia

    Od tego wpisu bije niesamowite ciepło 🙂 Czytałam, cały czas uśmiechając się pod nosem i czując, że w oczach to tak trochę mam świeczki 🙂 Cieszę się ogromnie, że Bolek dostał dzięki Wam tak wspaniały dom i że teraz cała Wasza trójka jest niesamowicie szczęśliwa 🙂 Ja psa nigdy nie posiadałam, obecnie mam drugiego w swoim życiu kota. Niko był wzięty ze stadniny, gdzie spał razem z kozami, w której ja próbowałam swoich sił w jeździectwie. Konno nie potrafię jeździć do dziś, za to miałam rudego kocura ^^ Tosia z kolei została wzięta od pani, która po urodzeniu dziecka nie mogła pozwolić sobie na tak żywiołową kotkę. Biegnąc za muchą Tosia nie patrzy, gdzie biegnie, po prostu biegnie. Istniało ryzyko, że faktycznie niechcący może zrobić krzywdę maluchowi. Przygarnęliśmy ją bez zastanowienia i myślę, że tej wariatce całkiem u nas dobrze 🙂 Dać nowy dom takiemu zwierzakowi to świetne uczucie!

  7. Też jestem mamą adopciaka. Maniek nie był takim dorosłym psem jak go wzięliśmy, bo miał tylko 10 miesięcy. Myśleliśmy z narzeczonym,że z takim będzie łatwiej. Niestety nic bardziej mylnego. Pamiętajmy, że pies w schronisku, a pies w domu, to zupełnie dwie różne historie. Przez ostatnie dwa lata dużo się zmieniło. Jednak kosztowało nas to wiele pracy, cierpliwości, czasem nawet i łez. Maniek jest psem lękliwym i w jego przypadku lęk zamienia się w agresję. Wizyty u weterynarza to koszmar. Ma też chorobę lokomocyjną i agresję smyczową. Nie piszę tego tutaj po to, żeby zniechęcić ludzi do adopcji, ale dlatego, żeby każdy kto chce się tego podjąć pamiętał, że to OGROMNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ! Kochamy go bardzo i w życiu bym go nie oddała! Niestety wielu ludzi bierze psa, a później go oddaje, co dla mnie jest najgorszą rzeczą jaką można zrobić. Dlatego to jest decyzja, którą trzeba bardzo dobrze przemyśleć. Wiadomo każdy pies jest inny, ale są różne przypadki i charaktery. 🙂

    • U nas na osiedlu też jest Maniek adopciak! 🙂 Dokładnie to ogromna odpowiedzialność i czasami wychodzą problemy wychowawcze. U nas Pani z Fundacji określiła jako psa z czystą kartą. Nie zaznał krzywdy od człowieka, która mogła zrobić rysę na jego charakterze, więc to jaki jest, to wyłącznie nasze wspólne działania. Natomiast wiele psiaków jest porzuconych, bitych, znalezionych i z nimi już trzeba umieć pracować. Ja dlatego nie zdecydowałam się na Franię, bo wiem, że nie umiałabym z nią pracować w ciszy, spokoju i odosobnieniu. Wiedziałam, że najlepiej będzie mi się żyło z towarzyskim, szalonym Bolkiem.

  8. Dać nowa szanse na życie dla zwierzaka z schroniska czy fundacji to najlepsza rzecz na świecie. Ja tak uratowałam 5 kotów które mam w domu 😁 oraz psiaka którego wyrzucił ktoś prosto na ulice. Psiak jest już ze mną 6 lat i teraz zwiedza razem ze mną i kotami Skandynawię ☺️

    • Wooooo! Chciałabym to zobaczyć jak tak razem podróżujecie! Ekstra sprawa i jakie dobre serducho! Ściskam mocno i pozdrawiam!

  9. Piękna historia, mój chłopak bardzo chciałby zaadoptować psiaka jednak ja nie byłam przekonana właśnie ze względu na wiek pieska i tego jak się będzie zachowywał w przyszłości: czy nam zaufa, polubi czy da się wychować, a chciałabym uniknąć sytuacji oddania pieska bo to najgorsza z możliwych opcji. Teraz widzę, że można zwrócić się do takiej fundacji, może tam znajdziemy swoje szczęście. Widać, że Bolesław jest z Wami szczęśliwy ! Pozdrawiam 🙂

  10. Po prostu słodziak
    💙💙💙💙

  11. To piękne ,że można otrzymać tyle miłości od zwierzaka ❤ Jesteście dobrymi rodzicami dla Bolka 😁🐕

  12. Nie mogę się napatrzeć na tego Waszego Bolka, jest cudowny
    ❤️

  13. Hej 🙂 śledzę wasze wspólne chwile od samego początku. Z niecierpliwością czekam zawsze na zdjęcia i filmiki z Bolkiem. Jednak czytając ten wpis aż uśmiech sam wskakuje i myślę że jesteście genialna rodzinką 💙

  14. Z moim narzeczonym tez adoptowalismy w nowy rok kundelka- Edka 😉 milosc od pierwszego wejrzenia! Zawsze zastanawialam sie jak mozna rozpiescic psa, ale sama jestem tego najlepszym przykladem 😉 tez mamy problem (niestety nawet teraz sie zdarza), ze Edek sika nam na kanape ze zlosci( to raczej na pewno nie jest lek separacyjny) jak musimy go zostawic na troche samego. W listopadzie naa swiat przychodzi nasza coreczka, a ja wlasnie czesto mysle o tym, ze musimy Ediego odzwyczaic od spania z nami w lozku…no I serce peka ;( dzieki adopcji to tez dla mnie byl dla mnie najszesliwszy rok ever! 😉

    • U nas Bolek mimo wszystko finalnie nie spał z nami, tylko pod łóżkiem. Dopiero po kastracji zaczął znowu przyłazić, a dzisiaj Piotrek mi wysłał zdjęcie jak śpi … pod kołderką! Na mojej poduszce! Nie mogłam ze śmiechu 😀
      Trzymam kciuki żeby Edek pokochał dzidzię! 🙂

  15. Za każdym razem jak czytam tego typu wpisy to aż kręci mi się łezka w oku 🙃 7miesiecy temu też zdecydowaliśmy się z chłopakiem na adopcję malucha. Poczatki są naprawdę ciężkie, duuuzo sprzątania i lekcji czystości 😀 teraz mój adopciak ma już 10 miesięcy i nie wyobrażamy sobie życia bez niego 😊 🤗

    • Każda taka historia jest wzruszająca, bo nic nie rozczula chyba wszystkich kobiet tak jak małe, bezbronne szczeniaczki! 🙂
      Pozdrowienia dla Waszej rodzinki! 🙂

  16. Wiem jak się czujesz! Z rodziną adoptowali smy pieska – Spaniela, którego nikt nie chciał, bo biedaczek miał chora nóżkę. Jednak uwzielismy się, że go weźmiemy i postaramy się mu pomóc i maluszek( nie aż taki maluszek😂) do teraz biega i szaleje i nie umiem sobie wyobrazić życia bez tego małego skrzata, więc też popieram #niekupujadoptuj.
    P.S. Bardzo fajnie się czyta twojego bloga i chociaż nie przepadam za takimi rzeczami, to jednak myślę, że z niecierpliwością będę wyczekiwać dalszych postów 😊

    • Ty piszesz maluszek, a ja do Bolka cały czas mówię „szczeniaczku” 😀 To naprawdę piękny gest z Waszej strony, razem z całą rodzinką macie złote serduszka <3
      Co do bloga: niezmiernie dziękuję, nawet nie wiesz jakiego powera do pisania dają mi takie komentarze jak Twój! 🙂

  17. Widocznie Bolek był Wam po prostu pisany ❤️

    • Też tak myślę! Dużo osób mi powtarza, że widać, jak do nas pasuje. Piotrek mówi jaka matka taki syn, dużo je i lubi biegać 😀

  18. Uwielbiam czytać o adopcjach zwłaszcza, kiedy sama adoptowałam. U mnie było zupełnie inaczej bo od początku nie chciałam szczeniaka a psa co najmniej dwu letniego, który potrafi zostać w domu na 8h. I doskonale ciebie rozumiem jeśli chodzi k wizytę w fundacji. To ile emocji budzi taka wizyta jest nie doopisania. Myśle o adopcji kolejnego psa ale póki co czekam na narodziny mojego dziecka. Nie chciałabym wziąć sobie za dużo na głowie bo sama nie wiem jaka będzie reakcja Rocko na dziecko. Co do wpisu uwielbiam oglądać twoje ig storys z Bolkiem w roli głównej! To cudownie mieć psa ❤️

    • Tak, teraz nie wyobrażam sobie domu bez psa, a chętnie sprawiłabym Bolkowi siostrzyczkę, no ale niestety mam jeszcze resztki rozumu i wiem, że to nie jest odpowiedni moment 😀

  19. My tez mieliśmy adoptować innego psiaka, ale okazało się, ze nasza wybranka ma padaczkę, a my nie jesteśmy w stanie zapewnić jej odpowiedniej opieki, bo nie ma nas często w domu. Tym sposobem trafiliśmy na Bójkę, która przyjechała do nas z Białegostoku gdzie jest dom tymczasowy współpracujący z Judyta. Odebraliśmy ja o 23 z parkingu za Macdonaldem 🙈 Przestraszona i zmęczona podróżą. Teraz jest największa rozrabiaka jak widział świat, ale kochamy ja nad życie.

  20. Super wpis 😉 Uwielbiam psy. U mnie w domu rodzinnym one były i zawsze będą. Bez nich życie byłoby smutne i jakieś takie nijakie. A co do Bolka to świetny z niego model ☺️

  21. Cudowny wpis – przeczytany jednym tchem! Dotąd nie miałam zwierzaka takiego jak pies, choć bardzo o tym marzę i w przyszłości przygarnę jakiegoś właśnie ze schroniska i z rasy Kundel Polski bo takie są najbardziej oddane i kochane. Póki co zbyt dużo czasu przebywam poza domem (częste wyjazdy i kilka wypraw dłuższych mam zaplanowanych) wiec decyzja o adopcji zapadnie jak się trochę uspokoję z podróżami. Bolek jest mega!

  22. Wspaniały post, aż się wzruszyłam kilkakrotnie :’)

  23. Bardzo fajny post 🙂 my także świętowaliśmy psa że schroniska jak byłam mała i chciałam dodać że nie tylko ta fundacja zajmuje się szczeniakami. W większości schronisk znajdują się niechciane szczeniaki i jeśli nie jest ktoś gotowy na adopcje starszego pieska może wziąść młodego;) także rozejrzyjciw się w placówkach w waszym mieście

    • Jasne! Bardzo dużo palcówek w Polsce zajmuje się również szczeniakami, także jeśli ktoś nie chce tak daleko jechać to może się rozejrzeć po okolicy. Niestety WSZĘDZIE są pieski do oddania, dlatego bądźmy odpowiedzialnymi właścicielami i kastrujmy oraz sterylizujmy naszych milusińskich oraz edukujmy rodzinę, szczególnie tych, których pupile biegają luzem
      Dzięki!

  24. O jejuniu jaki piękny tekst! I piękny Bolek. Koniecznie musi wypuścić do produkcji swoją kredkę do oczu 😅
    Pies ze schroniska to piękna rzecz. Nie zmienimy tym świata, ale zmieni się świat dla tego jednego zwierzaka. Jestem fanką kotów, ale Bolek jest zaraz na drugim miejscu ❤️

    • Pisałam prosto z serducha 🙂 Myślę, że będzie spora konkurencja dla Kylie Jenner i Huda Beauty 😀 Ale trzeba spróbować!
      Tak, świata nie zmienię, ale wiem, że kilka osób odzywało się do Judyty po naszej adopcji, dzięki naszym przyjaciołom też my i kilka innych par zaadoptowało psiaka, także jak będziemy głośno o tym mówić i zachęcać to coraz więcej wyrzutków znajdzie swój domek 🙂